Finał „Bring Back Alice” – o nieobecnych ojcach
Finał „Bring Back Alice” – o nieobecnych ojcach. "Taki brak logiki przydarza się czasem – zapewniam – i zachodnim serialom"

Tak naprawdę pod koniec piątego odcinka pojawił się kawałek ciekawego, nie do końca sztampowego kina.
Dlaczego odczuwam potrzebę skomentowania finału „Bring Back Alice”, serialu HBO? Choć pisałem o nim dopiero co, po trzech odcinkach. Może z powodu myśli, które mi przyszły przy okazji do głowy.
Przypomnę: po roku odnajduje się Alicja, zaginiona internetowa influencerka, zarazem uczennica renomowanego prywatnego liceum (Helena Englert). Nie wiadomo, co się z nią działo, ona sama nic nie pamięta. Napisałem, że będzie ciężko autorom scenariusza i reżyserowi Dawidowi Nickelowi przekonać nas do logicznego objaśnienia tej zagadki. I faktycznie: o ile piętrowa sytuacja z tamtej fatalnej, pełnej alkoholu i narkotyków nocy zniknięcia jest nawet skonstruowana pomysłowo, o tyle zaników pamięci Alicji, ustępujących selektywnie, nikt nam nie tłumaczy. Mamy wierzyć i tyle.
