Fikcja niemieckiej denazyfikacjiFikcja niemieckiej denazyfikacji. "Z taką hipokryzją państwo niemieckie podchodziło i niestety nadal podchodzi do historii"

Sędziowie, prokuratorzy i obrońcy specjalnie jeździli do Polski i Izraela, aby na miejscu przesłuchać świadków.
Był 5 czerwca 1973 r . Sąd w Hamburgu skazał Ludwiga Hahna, niemieckiego zbrodniarza, na 12 lat pozbawienia wolności. Niski wymiar kary oburzył opinię publiczną, polskich i żydowskich świadków, a prokuratura odwołała się od wyroku. Historia oficera SS odpowiedzialnego za śmierć tysięcy ludzi pokazuje, z jaką hipokryzją państwo niemieckie podchodziło i niestety nadal podchodzi do historii.
We wrześniu 1939 r. Ludwig Hahn odpowiadał za pacyfikowanie wsi na Rzeszowszczyźnie na tyłach Wehrmachtu. Następnie jako członek gestapo był jedną z osób koordynujących mordowanie polskiej inteligencji w Krakowie w ramach akcji AB. Największych zbrodni dopuścił się w Warszawie jako szef niemieckiej policji. Hahn był współodpowiedzialny za terror stosowany wobec ludności cywilnej, w tym mordowanie i torturowanie Polaków w więzieniu na Pawiaku, wysyłanie ich do obozów koncentracyjnych oraz przeprowadzanie publicznych egzekucji. Współorganizował i nadzorował deportację ok. 300 tys. Żydów z warszawskiego getta do obozu zagłady w Treblince, a także brał udział w tłumieniu powstania w tym getcie w 1943 r. W czasie powstania warszawskiego doprowadził m.in. do wymordowania 2 tys. ludzi, którzy ukrywali się na terenie ruin dawnego Generalnego Inspektoratu Polskich Sił Zbrojnych przy Al. Ujazdowskich. Podległe Hahnowi jednostki policyjne używały także ludności cywilnej jako żywych tarcz dla niemieckich czołgów.
