Dziurawe sieci Kosiniaka-KamyszaDziurawe sieci Kosiniaka-Kamysza. "Propagandowa iluzja mocy pozyskiwania i odbierania wyborców"

Problemem jest to, że partia Kosiniaka-Kamysza absolutnie nie jest w stanie robić tego wszystkiego, o czym zapewnia i co ma się już dziać.
Polskie Stronnictwo Ludowe przedstawia się jako partia zabierająca setki tysięcy wyborców Prawu i Sprawiedliwości. Opowiadać bajki każdy może.
Uczestnicy koalicji 13 grudnia mogli zdobyć parlamentarną większość i stworzyć rząd pod wodzą Donalda Tuska tylko dlatego, że Polskie Stronnictwo Ludowe pozyskało część wyborców Prawa i Sprawiedliwości. A pozyskało z tego powodu, że swoim konserwatyzmem stworzyło im wybór. Bez tych zabranych PiS wyborców obecna sejmowa większość nie byłaby możliwa, w skrócie – PiS pozostałby przy władzy. Takie koncepcje snuje jeden z najbardziej gorliwych apologetów i popularyzatorów PSL, mimo że całkiem świeżej daty. Ale ich autor Michał Kamiński to polityk wędrowny, czyli przylatujący i odlatujący, ale nie do ciepłych krajów, lecz do kolejnych partii. A skoro tym razem uwił gniazdo w mateczniku ugrupowania Władysława Kosiniaka-Kamysza, stara się być bardziej peeselowski niż starzy działacze tej partii. Dlatego przypisuje jej nadnaturalne moce i zasługi nawet w sprawach, w których nie istnieją.
