Dziękujemy ci, Radku! Zasługuje na pochwały Kremla od dawna
Dziękujemy ci, Radku! "Sikorski zasługuje na pochwały Kremla od dawna. I nareszcie całkiem otwarcie je otrzymuje"

Order Drużby (czyli Przyjaźni) otrzymał niedawno z rąk prezydenta Putina minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó. Najwyższy czas docenić Radosława Sikorskiego.
Wybuch, który uszkodził gazociąg Putin–Berlin w Morzu Bałtyckim, Radosław Sikorski, niegdyś minister spraw zagranicznych RP, skomentował publicznie na Twitterze słowami: „Dzięki, USA”. Tę wypowiedź polityka Koalicji Obywatelskiej i jej obecnego reprezentanta w Parlamencie Europejskim natychmiast wykorzystała dyplomacja/propaganda Putina. Dmitrij Poljański, pierwszy zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ, napisał wprost: „Dziękujemy ci, Radku Sikorski! Jasno napisałeś, kto stoi za terrorystycznym uderzeniem w cywilną infrastrukturę”.
To właśnie ma ogłosić Władimir Putin jako oczywisty dowód na napaść zbrodniczej Ameryki na bezbronne szprotki w Bałtyku i chroniących je ekologów z Rosji oraz postępowej części Europy. I jako koronny argument w uzasadnieniu słuszności referendów przeprowadzanych właśnie w okupowanych i atakowanych obwodach Ukrainy: trzeba ochronić biednych ludzi w Doniecku, Zaporożu, Chersoniu przed amerykańskimi terrorystami, o których pisze minister Sikorski. Trzeba ochronić tak właśnie jak w 1939 r. Stalin zaopiekował się proszącą go o to w podobnych referendach na zachodniej Ukrainie i zachodniej Białorusi miejscową ludność. Przyłączyć, przesiedlić, niepokornych eksterminować. Wtedy uzasadnieniem tego działania zajmowali się w podbitej Polsce propagandyści z kręgu Zofii Dzierżyńskiej (wdowy po Feliksie), Jerzego Putramenta i Wandy Wasilewskiej, wyrodnej córki pierwszego ministra spraw zagranicznych II RP, Leona. Teraz pomaga sam minister spraw zagranicznych – Radosław. Nie od dziś pomaga.
