Dzieckiem w przeciwnika. Oby nie bawili się jej losem
Dzieckiem w przeciwnika. "Oby prorządowi dziennikarze nie bawili się więcej losem dziewczynki"

Może więc dziewczynka się spełnia i rozwija, ojciec jest dumny, ale dziennikarsko-polityczne bagno wykorzystuje wystąpienia Sary po swojemu.
12 lipca cała Polska rozmawiała o konfrontacji 10-letniej dziennikarki sejmowej z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Dziennikarki sejmowej piszemy bez cudzysłowu, bo Sara Małecka-Trzaskoś ma akredytację i może oficjalnie wejść do parlamentu jako dziennikarka. Co oznacza obecność dziecka w ferworze sejmowej polityki?
Aby wejść do Sejmu jako dziennikarz, potrzebna jest akredytacja. Aby mieć legitymację dziennikarską, trzeba należeć do zarejestrowanej, oficjalnej redakcji, którą w przypadku Sary jest platforma IBOMA.media. Prowadzi ją Mateusz Cieślak, dziennikarz, który wcześniej pracował dla tygodnika „Nie” Jerzego Urbana. Nie zapisujmy jednak dziewczynki do spadkobierców Goebbelsa stanu wojennego, bo redaktor Cieślak ewidentnie udostępnił Sarze swoje łamy jedynie w kwestiach formalnych.
