Świat
Domowa wojna samochodowa. "Palą własne dzieci"
Domowa wojna samochodowa. Eko - niszczyciele. Oto półobłąkani i sfanatyzowani "bohaterowie"

Artykuł premium
DołączJedni tylko skrobią kluczami czy gwoździami po karoseriach tesli, wybijają w nich szyby, dziurawią koła, inni napadają na drodze – rzucają przedmiotami w jadące samochody, zajeżdżają drogę, grożą bronią.
Amerykańska lewica nie może dosięgnąć znienawidzonego Donalda Trumpa, więc wrogiem numer 1 stał się Elon Musk. A produkowane przez jego firmę samochody Tesla to lalki voodoo, które się nakłuwa, by zadać ból i cierpienie temu, którego uosabiają.
Okazuje się, że brodaty lubieżnik, socjopata i rasista, do dziś wielbiony przez lewicę i postępowe siły ludzkości, teoretyk ludobójstwa (choć jedno trafnie przewidział), w jednym miał rację. Karol Marks mówił bowiem za Georgiem Heglem, że historia się powtarza, ale od siebie dodał, że jako farsa.
