Dobry wujek, choć foliarz. Ciąg dalszy „Fanatyka”Dobry wujek, choć foliarz. Ciąg dalszy „Fanatyka” z Woronowiczem, który kradnie show i... odkręca mózg!”

„Wujek foliarz” to kontynuacja kultowego w pewnych kręgach „Fanatyka”. Wymowy obu filmów są jednak całkiem odmienne. W „Fanatyku” rodzinne relacje to źródło udręki, w „Wujku foliarzu” budzą nadzieję.
Zaczęło się od copypasty, czyli opowiadanka kolportowanego w necie. Niejaki Malcolm XD zaczął ją tak: „Mój stary to fanatyk wędkarstwa”. W 2017 r. Michał Tylka przerobił tę historyjkę na niespełna półgodzinny film. Choć pieniądze wyłożyło na niego Małopolskie Studio Debiutów, to klasyczny przykład kina offowego, dostępnego w sieci. „Fanatyk” zyskał taką popularność, że pojawiła się nawet wersja sceniczna, w tej samej obsadzie. W rolę ojca, fanatyka wędkowania, wcielił się – to znakomita kreacja – Piotr Cyrwus. Rodzina przeżywa przy nim permanentny koszmar. Szczególne męki są udziałem mało asertywnego syna, pechowego Kuby, granego przez Mikołaja Kubackiego. Wędkarskie haczyki co rusz wbijają mu się w stopy, a tata zmusza go do coraz bardziej absurdalnych czynności. Cień wszechobecnego ojca zagania go w końcu do psychiatryka. Wszystko niby jest humorystyczne, a przecież gorzkie. Teraz Michał Tylka nakręcił kontynuację. Znów wyszedł od copypasty Malcolma XD, ale to normalny produkt komercyjny wspierany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. „Wujek foliarz” był pokazywany w kinach. Trafił też do Netfliksa, dzięki któremu go obejrzałem. Kuba przebywa na terapii, bo nakryto go na paleniu trawki. Kiedy chce czmychnąć do Włoch, nieoczekiwanie porywa go jego wujek, nieznany z „Fanatyka” brat matki. Jest on foliarzem. Znamy to pojęcie z czasów COVID-19, kiedy nazywano tak zwolenników teorii spiskowych dotyczących pandemii i szczepionek. Ale ten foliarz prowadzi na prowincji zakonspirowaną telewizję, upowszechniającą ze schronu wiedzę o wszelakich spiskach. On i jego ekipa chcą zdemaskować miejscowego burmistrza. Podejrzewają go o sfałszowanie wyborów, a Kuba ma im pomóc w śledztwie. Przy okazji natrafiają na trop prawdziwej afery – z truciem wody toksycznymi odpadami z Niemiec.
