Długie łapy smoka. "Ostrożność władz Singapuru"
Długie łapy smoka. "W obliczu obecnej polityki Pekinu ostrożność władz Singapuru może być więc w pełni uzasadniona"

Władze chińskie zawsze postrzegały wszystkich Chińczyków niezależnie od ich miejsca zamieszkania jako swoich poddanych i żądały od nich lojalności.
W Singapurze, położonym przy szlaku morskim łączącym Daleki Wschód z Oceanem Indyjskim, zdecydowaną większość mieszkańców stanowią Chińczycy. Coraz częściej wykorzystują to władze Chin do rozciągnięcia wpływów Pekinu na ten strategicznie ważny rejon świata.
Chińczycy masowo zasiedlali Singapur w XIX i XX w., gdy był on brytyjską kolonią. Według ostatnich spisów dzisiaj stanowią oni ponad 76 proc. ludności miasta. Wśród nich są zarówno potomkowie dawnych imigrantów z epoki kolonialnej, jak i zupełnie nowi przesiedleńcy. Wielu z nich pochodzi Hongkongu. Opuścili oni rodzinne miasto po tym, gdy w 1997 r. znalazło się ono pod kontrolą Pekinu. Wielu z nich podtrzymuje intensywne kontakty – zwłaszcza handlowe – z Chinami. Do niedawna nie budziło to żadnych podejrzeń, przeciwnie – w żyjącym z handlu Singapurze uchodziło za duży atut.
