Demony demokracji. "Nie nazywajmy ich demokratami"Demony demokracji. "Nie nazywajmy ludzi, którzy rządzą dziś Polską, demokratami czy obozem demokratycznym"

Gdy poprzednia władza prawo naginała czy naciągała, urzędasy z Unii Europejskiej wyły w wniebogłosy. Kiedy obecna „demokratyczna” władza przepisy bezczelnie łamie, jest przez Brukselę głaskana po ryżej czuprynie.
Obóz demokratyczny. To określenie jest jak medialny wytrych, używany przez polityków i dziennikarzy, mający odróżniać partie antypisowskie od PiS. No, trochę przesadzam. Nie wszystkie, gdyż najbardziej antypisowska – bo konkurująca o głosy prawicowych wyborców – Konfederacja to już nie obóz demokratyczny.
Problem polega na tym, że po wyborach cały ten tzw. obóz demokratyczny w bardzo wyrazisty sposób pokazał, że demokracji, parlamentaryzmu i państwa prawa nie szanuje. To, co wyczynia rząd, a w szczególności ministrowie Bartłomiej Sienkiewicz i Adam Bodnar, z demokracją i przestrzeganiem prawa nie ma nic wspólnego. Jeśli można użyć popularnego porównania, to ich rozumienie i przestrzeganie prawa jest takie, jak zestawienie krzesła z krzesłem elektrycznym.
