Demokracja i wolny rynek idei
Demokracja i wolny rynek idei. "Opiniotwórczy monopol orientacji Leszczyńskiego jest dla niego normą"

Zamiast Instytutu badającego historię mamy więc placówkę tropiącą przeciwników obecnej władzy, którzy nazywani są przeciwnikami demokracji.
Przerobienie Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego na Instytut Narutowicza jest wymowną lekcją polityki obecnego rządu i szerzej zachodniego establishmentu. Demonstruje w całej okazałości świat na opak, czyli rzeczywistość radykalnie skłamaną, w której pojęcia funkcjonują odwrotnie do ich elementarnego znaczenia.
Gabriel Narutowicz to pozytywna postać, ale jego rola sprowadza się głównie do tragicznej śmierci, która miała duże znaczenie w swoim czasie, ale dziś stanowi wyłącznie zamknięty epizod naszych dziejów. Jest natomiast bez skrupułów wykorzystywana przez lewicę, która chciałaby obciążyć prawicę jej niezmywalnym piętnem i przesłonić nią wszystkie zbrodnie PRL. Od początku III RP słyszeliśmy, że grozi nam powtórka z Narutowicza i niewiele w tej propagandzie zmienił fakt, że jedyną niekwestionowalną ofiarą polityczną w wyzwolonej Polsce był działacz PiS Marek Rosiak, zabity za swoją partyjną przynależność.
