Czy polskie środowisko rybackie jest rozgrywane?Czy polskie środowisko rybackie jest rozgrywane przez zagraniczne lobby? "W tle sporu o kwoty połowowe jest także konkurencja"

Jednym z kluczowych problemów dotykających bałtyckich rybaków jest kwestia dramatycznego spadku zasobów dorsza.
Czasem trudno jest się zorientować, co faktycznie leży w interesie narodowym, zwłaszcza gdy w grę wchodzą skomplikowane relacje gospodarcze. W ostatnich latach narasta spór między dwoma segmentami polskiego rybołówstwa: bałtyckim i dalekomorskim. Zastanówmy się jednak, czy polski interes leży tylko na Bałtyku, czy może także na dalekich wodach Atlantyku i Pacyfiku? I czy wbijanie klina między oba segmenty polskiej floty rybackiej nie jest przypadkiem działaniem na rzecz zagranicznej konkurencji?
Sedno problemu bierze się z żądań armatorów zrzeszonych w Organizacji Producentów Ryb „Bałtyk” z Kołobrzegu. Domagają się oni zwiększenia kwot połowowych na Bałtyku kosztem rybołówstwa dalekomorskiego. Podstawą ich argumentacji jest trudna sytuacja floty bałtyckiej oraz rzekoma wysoka rentowność sektora dalekomorskiego.
