Czy Polska powinna przyjść sojusznikom z pomocą?Czy Polska powinna przyjść sojusznikom z pomocą?

wojsko.webp
Fot. MON.gov.pl
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Mówienie „nie wyślemy” naszych chłopców, aby bronili sojuszników w basenie Morza Bałtyckiego, jest deklaracją gotowości do walki w Polsce. I to w znacznie gorszych warunkach niż w pierwszym, „ekspedycyjnym” scenariuszu.

 

Pål Jonson, szwedzki minister obrony, uzasadniając decyzję swego rządu o wysłaniu do Polski myśliwców Gripen, napisał:

Polska jest bliskim sojusznikiem i kluczowym węzłem wsparcia dla Ukrainy. Bezpieczeństwo Szwecji budujemy wspólnie z sojusznikami z NATO oraz poprzez wspólne branie na siebie odpowiedzialności.

Z tego powodu władze w Sztokholmie podjęły decyzję o wzmocnieniu obrony wschodniej flanki NATO, czego narzędziem jest wysłanie samolotów bojowych nad Polskę.

Wypowiedź ta kontrastuje z deklaracjami niektórych polskich polityków, a także licznymi głosami opinii publicznej, w świetle których właśnie ze względu na rosnące ryzyko konfliktu z Rosją nie powinniśmy wysyłać naszych żołnierzy poza granice kraju, ponieważ mogą się okazać potrzebni w Polsce.

Czy zatem wzmacnianie wschodniej flanki NATO wymaga gotowości dyslokowania wojska poza granice kraju, czy odwrotnie – roztropność nakazuje zatrzymanie żołnierzy u siebie, bo tu mogą się okazać niezbędni? Rozważmy tę kwestię.

Strategia odstraszania

Warto zacząć od stwierdzenia oczywistych faktów. Duże państwa, utrzymujące rozległe interesy, wysyłają swe siły zbrojne w odległe rejony świata nawet wówczas, kiedy mają świadomość narastających zagrożeń „w domu”. Najlepszym przykładem jest ostatnia decyzja prezydenta Emmanuela Macrona, który postanowił wysłać kontyngent wojskowy do Arabii Saudyjskiej, mimo że kilka dni wcześniej zwołał specjalną naradę z przedstawicielami wszystkich partii politycznych, podczas której poinformował zebranych o rosnącym zagrożeniu dla Francji. Nawet Ukraina, walcząca i borykająca się z niedoborem kadr na froncie, wysyła swych komandosów do krajów afrykańskich, aby działając choćby z terenu Libii, nękali rosyjskie statki floty cienia pływające na Morzu Śródziemnym.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 41/2026
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.