Człowiek rytuału. Siła polskości w duchowym wysiłku
Człowiek rytuału. "Siła polskości w duchowym wysiłku. Być może znów będziemy zaczynali od zera"

Jeśli po mającym się skończyć we wrześniu przeglądzie strategicznym w USA amerykańskie wojska zostaną ewakuowane z Polski, ze wschodniej flanki NATO, z dużym prawdopodobieństwem staniemy się państewkiem buforowym.
Na Zachodzie królują dziś ruchy psychomanipulacyjne, sekty, toksyczne duchowości, subkultury, style życia i ideologie. A nad tym wszystkim krąży widmo coraz już mniej pluszowego, liberalno-hedonistycznego neomarksistowskiego totalitaryzmu. Mówiąc poetyckim skrótem: ogród koncentracyjny. Czym mamy się przed tym bronić?
Oświecenie narzuciło nam wizję średniowiecza jako wieków ciemnych. Smętna, oświecona manipulacja. To właśnie wtedy kultura europejska była integralna. Dzisiaj uśmiechnięci z wielkich korporacji, mieszkańcy Wilanowa i Jagodna, inteligenci, ludzie aspirujący i bez poczucia własnej wartości, chodzą na imprezy, gdzie zagubiona, ocierająca się o rozpacz mentorka w średnim wieku przywołuje bóstwo z Bali. A oni zachwyceni przytulają się i śpiewają: „Hala hula muna lupa”. Innego dnia szukają wewnętrznego ładu u mieszkańców wysp szczęśliwych, u buddystów czy Aborygenów. Wcześniej mieliśmy XIX-wieczną chłopomanię. Polscy inteligenci szukali integralności u polskich górali… I ten baca – czemu tak ich fascynował? Bo baca jest integralny.
