Czempion afer i korupcji. Opowieść o Unii Europejskiej
Czempion afer i korupcji. "Tak naprawdę to nie jest opowieść o Reyndersie, a o Unii Europejskiej"

Wszyscy w unijnej Brukseli wiedzieli, kim jest człowiek z belgijskiej Brukseli. A może właśnie dlatego, że śmierdzi od niego korupcją, złodziejstwem, brudnymi pieniędzmi, nadawał się na jednego z władców Unii.
Rzadko które miejsca tak bardzo pasują do polskiego powiedzenia: „rzuć kamieniem, a trafisz złodzieja”, jak gabinety unijnych urzędów czy sale Parlamentu Europejskiego. Można by też sparafrazować staropolskie porzekadło: „na Podolu [w Brukseli] choćbyś i jezuity zasiał, to i tak złodzieje wyrosną”.
Jedna trzecia poprzedniego składu Komisji Europejskiej plus szefostwo dwóch unijnych banków – EBC i EBI – było umoczone w różnego rodzaju skandale, najczęściej korupcyjne, ale istniały też oskarżenia o kradzież własności intelektualnej czy wykorzystywanie poufnych informacji. Według holenderskiej organizacji dziennikarskiej Follow the Money i niemieckiej Transparency International aż jedna czwarta członków Parlamentu Europejskiego złamała prawo albo jest uwikłana w afery.
