Chiński smok pożera Europę. Możemy stracić przemysłChiński smok pożera Europę. "Pożerają nasz przemysł żywcem"

pexels-hyundaimotorgroup-19233057.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Tajwański instytut Doublethink Lab co roku publikuje China Index, który pokazuje wpływ Chin na poszczególne kraje świata w dziewięciu obszarach, m.in. na media, uczelnie, gospodarkę, politykę, wojsko i technologię. W Europie najbardziej uzależnione są Niemcy.

W ostatnich dniach na Niemcy spadły dwa dopusty. Jeden urojony, czyli zwycięstwo AfD w wyborach w Saksonii-Anhalt, a drugi realny, czyli zwalnianie 100 tys. pracowników z koncernu Volkswagena. Wróć – dopust to złe określenie, bo oznacza nieszczęście, na które człowiek nie miał wpływu. Tymczasem władcy i właściciele Niemiec pracowali na to od co najmniej dwóch dekad. Dziś oni – tak jak inni czystej krwi unijczycy – mogą jeszcze snuć marzenia czy mieć nadzieję, że wygrana antyestablishmentowej AfD w najmniejszym niemieckim landzie to tylko chwilowa, lokalna anomalia. Co prawda cieszy się z tego co najmniej 30 proc. Niemców, ale to są ludzie nieprawidłowi.

Gorzej jest z Volkswagenem, drugim największym koncernem motoryzacyjnym świata, bo owe zwolnienia to wydarzenie na skalę co najmniej kontynentu, objaw, symbol i efekt ogromnych kłopotów, które przeżywa Unia Europejska. W Polsce dla VW pracuje 22 tys. osób, nijak więc nie bawi zwijanie się ikony niemieckiego przemysłu. Nasi politycy płaczą, że można stracić na kryptowalutach. A ile na akcjach przemysłowego giganta? Ponad 90 proc. Kilkanaście lat temu VW był wyceniany na 360 mld dol., teraz, po uwzględnieniu inflacji, byłoby to 564 mld. Dziś jest warty ok. 45 mld dol.

Smok obgryza i połyka

Ten uwiąd widzimy nie tylko na giełdzie i w komunikatach, lecz także na ulicach. Całe życie potrafiłem rozpoznawać marki samochodów, a dziś rozglądam się bezradnie i nie wiem, co jeździ po Europie. Volkswageny, czyli wedle konceptu Hitlera samochody ludowe – ale nie tylko one – są zastępowane przez auta z Chińskiej Republiki Ludowej. To się dzieje z dnia na dzień. W 2023 r. w Polsce kupiono 370 chińskich pojazdów. W tym roku będzie to ponad 100 tys. W UE w 2020 r. sprzedaż chińszczyzny wyniosła 33 tys., a w 2026 r. będzie to już 1 mln. 30 razy więcej.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/38
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.