Casus Biełsatu. Praktyki rodem z BiałorusiCasus Biełsatu. "Pracownicy Biełsatu musieli przypominać sobie znane im ze swoich krajów praktyki

Działający coraz mocniej w mediach społecznościowych i tam skutecznie konkurujący z zachodnioeuropejskimi projektami ośrodek kształtowania opinii społecznej u naszych wschodnich sąsiadów, nie wyłączając Rosjan.
Tytułowy przypadek to z jednej strony studium obyczajów „koalicji 13 grudnia”, a jednocześnie sprawa bez porównania poważniejsza, choć kultura rządzących nami jest sprawą istotną. Zacznijmy więc od jej opisu.
Do gabinetu Agnieszki Romaszewskiej, dyrektor Biełsatu, twórczyni tego kanału i opozycjonistki z epoki PRL, wkracza w towarzystwie agentów szef ochrony TVP, wręcza jej dyscyplinarne wymówienie, dokonuje niezwykle szczegółowej rewizji (grzebie w jej rzeczach osobistych), przy okazji rekwirując uznaniowo niektóre obiekty, np. pendrive’y, po czym demonstracyjnie, pod eskortą, wyprowadza ją do wyjścia, tak by nie uszło to uwagi komukolwiek z pracowników stacji.
