Brukselskie bajki, czyli przemysł UE w zielonej pułapceBrukselskie bajki, czyli przemysł UE w zielonej pułapce. "Chiny zalewają Europę tanimi towarami bez kosztów CO2. Ich fabryki rosną, nasze zamykają"

Ceny prądu w Europie dwukrotnie przewyższają te w USA i Chinach. Bruksela zamiast chronić fabryki przed chińskim dumpingiem, pcha fanatyczny Zielony Ład. To gwóźdź do trumny dla hut, cementowni, zakładów ceramicznych czy chemicznych.
To był wzruszający widok. 11 lutego w Antwerpii europejscy przemysłowcy zebrali się na kolejnym szczycie, by lamentować nad swoją dolą. Rytualnie kolejny już raz narzekali na ceny energii i CO2, ostrzegali przed bezrobociem i grozili wyniesieniem się z Europy.
Von der Leyen przybyła z miną zbawicielki, chwaląc się podwojeniem inwestycji w dekarbonizację do 115 mld euro. Ale co z tego? Branże energochłonne drżą przed bankructwem, bo ceny prądu w Europie dwukrotnie przewyższają te w USA i Chinach. Szefowie koncernów błagali o ulgi, a ona kazała im lepiej łączyć sieci energetyczne. Toż to komedia. Minęły dwa lata od deklaracji antwerpskiej, raportów Letty i Draghiego, a Europa nadal tonie w biurokracji oraz boryka się z wysokimi kosztami energii i emisji.
