Blokada cieśniny Ormuz i UE. "Propozycje zagłodzenia Polaków"
Blokada cieśniny Ormuz i UE. "Nieraz padały tam urocze propozycje zagłodzenia Polaków"

Konflikt w cieśninie Ormuz pojawił się w momencie bezprzykładnego ataku fiskalnego na Polaków dokonanego przez „nasz” rząd, którego głównym celem jest doprowadzenie społeczeństwa do nędzy. Zaprogramowano również bezrobocie oraz destrukcję rynku żywnościowego (Mercosur). Ceny energii pozanaftowej (gaz, prąd) od dwóch lat są celowo absurdalnie wysokie. Tania miała być energia z OZE.
Kiedy na tym naszym świecie dzieją się straszne rzeczy, reakcją są zmiany cen „wrażliwych” towarów. Bo wszystko, łącznie z wojnami, ma swoją cenę, a te są ze sobą powiązane siecią giełd, banków, interesów. Wojna w Iranie przyniosła natychmiastowy skok cen produktów ropopochodnych, zwłaszcza na stacjach benzynowych. To jest oczywiste, nie ma tu żadnej tajemnicy wojskowej. Natomiast bardziej tajemnicze i zaskakujące mogą być konsekwencje cenowe na naszym podwórku.
Konflikt w cieśninie Ormuz pojawił się w momencie bezprzykładnego ataku fiskalnego na Polaków dokonanego przez „nasz” rząd, którego głównym celem jest doprowadzenie społeczeństwa do nędzy. Zaprogramowano również bezrobocie oraz destrukcję rynku żywnościowego (Mercosur). Ceny energii pozanaftowej (gaz, prąd) od dwóch lat są celowo absurdalnie wysokie. Tania miała być energia z OZE. Mijająca zima zdemaskowala jednak marną wydajność niemieckich wiatraków na polskich polach. Taniego chleba z tej mąki nie będzie. W sumie skomasowany zabieg niszczenia stabilności ma na celu przymuszenie nas do bezwzględnego posłuszeństwa Brukseli. Nieraz padały tam urocze propozycje zagłodzenia Polaków. Właśnie są realizowane. Kiedyś od słów trzeba przejść do czynów. Dlatego kombinacja kredytowa SAFE jest reklamowana jako charytatywny cud dozbrojenia polskiego wojska, podczas gdy realnie ma wyciskać z polskich kieszeni ostatnie grosze przez następnych 40 lat. Jeżeli w tak dramatycznej sytuacji wewnętrznej pojawia się zewnętrzny czynnik grozy, czeka nas prawdziwy kryzys. W podobnej sytuacji ktoś mówił: „To nie kryzys, to rezultat”. Według mojej pamięci był to Stefan Kisielewski w dniach upadku peerelu.
