Bezpieczeństwo stołu. Przyszłość naszego kraju
Bezpieczeństwo stołu. Ważny fragment frontu zmagań o przyszłość naszego kraju i dobrostan jego obywateli

Podpisanie zgody na Mercosur plus tania żywność z Ukrainy to wyrok na polskiego chłopa, zamach na polskie bezpieczeństwo żywnościowe i wieś jako taką.
Zaczynam podejrzewać, że wszystkie te problemy rolników nie są przypadkowe.
Coraz bardziej i wyraźniej zapowiada się potężny kryzys w naszym rolnictwie. Bankructwa gospodarstw zdają się tylko kwestią czasu. Najpierw nieokiełznany import pszenicy z Ukrainy, a teraz nieopłacalność dokonywania zbiorów kapusty, papryki, ogórków, śliwek, ziemniaków. Co rusz pojawiają się ogłoszenia rolników, aby za darmo zabrać plony z ich pól. Ceny w skupie – ze względu na import tanich towarów rolnych – są niskie i decydują o tym, że sam proces zbioru jest droższy niż zebrany plon. A będzie jeszcze gorzej, bo z powodu umowy z Mercosur do Europy i Polski dotrą jeszcze tańsze towary. Duży import żywności zapowiada się z Ukrainy. I nikt się nie będzie zastanawiał, czy spełnia ona wyśrubowane normy unijne. Ciekawym, kiedy kryzys rolny dotknie producentów mleka, których w Polsce są tysiące. Mleko jest towarem trudnym w transporcie na duże odległości i jego import jako surowca nam chyba specjalnie nie grozi. Ale mleko to przede wszystkim przetwory, takie jak jogurty, kefir, sery itp. A te towary można dowolnie importować, bo nie psują się tak szybko. Taki import oznacza obniżenie popytu na rodzime mleko, a co za tym idzie, czyni produkcję mleka nieopłacalną. Jeśli dodamy do tego wszystkiego drożejące nawozy, suplementy diety i mieszanki paszowe dla zwierząt, a także kompletną nieudolność ministra rolnictwa i rządu Tuska, to na horyzoncie ukazuje się nam bankructwo polskiej wsi.
