Bez zgody będzie gwałt. Znowelizowana formułaBez zgody będzie gwałt. "Dotychczasowa definicja gwałtu, którą zastąpiła ta znowelizowana formuła, pochodziła jeszcze z 1932 r."

Te zapisy sprzed niemal wieku rzeczywiście mogą się wydać niewystarczające, choć największą bolączką dla architektów nowego prawa, czyli Lewicy, wydawał się nie tyle fakt chronienia kobiety, ile potrzeba dostosowania przepisów do treści tzw. konwencji stambulskiej.
Sejm uchwalił nową definicję gwałtu. Czy nowe prawo rzeczywiście chroni Polki? A może to jednak lewicowy „populizm karny”, który sprawi, że mężczyźni staną się ofiarami lawiny fałszywych oskarżeń? Przyjrzyjmy się zatem znowelizowanym zapisom.
Nie można pozwolić, aby kolejny niełatwy temat w debacie, tym razem gwałtu i zmiany jego definicji, zawłaszczyły feministki, które wszędzie widzą spiski „heteropatriarchatu” i tropią „maczystowską przemoc” nawet w szarmanckich gestach ostatnich dżentelmenów. Moda na wojujący feminizm i jego szaleństwa przenika do nas z Zachodu jeszcze szybciej niż nielegalni imigranci. Mnie jako konserwatystce zależy na tym, aby różne dziewuchy i „wściekłe macice” nie wypowiadały się w moim imieniu, zwłaszcza gdy temat jest delikatny i bolesny.
