Bez kroplówki nie przetrwa UkrainaBez kroplówki nie przetrwa Ukraina. "Na Ukrainie zaczyna się planować oszczędności i podniesienie podatków"

Narastanie ukraińskiego długu publicznego, który w ub.r. zwiększył się o ponad 40 proc., obniża wiarygodność kredytową Kijowa.
Brutalna prawda jest taka, że Ukraina już obecnie jest bankrutem, nie ma pieniędzy na kontynuowanie wojny, normalne funkcjonowanie państwa i odbudowę.
Anonimowy ukraiński dowódca, który udzielił niedawno wywiadu niemieckiemu tygodnikowi „Der Spiegel”, powiedział, że Rosja ma przewagę inicjatywy na całym froncie, może swobodnie decydować, gdzie atakować, a linie obrony trzymają się jeszcze tylko dlatego, że Moskale nie wszędzie mają potencjał wystarczający do natarcia i nie uderzają z pełną siłą. Podobne oceny formułują analitycy amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną. Ich zdaniem jeśli dostawy amunicji i uzbrojenia z Zachodu utrzymają się na tak niskim poziomie jak obecnie, w najbliższej przyszłości trzeba się liczyć z ryzykiem szybszych niż do tej pory postępów Rosjan. Konrad Muzyka, polski analityk, który niedawno wrócił z wizyty studialnej na ukraińskiej linii frontu, powiedział Radiu Wolna Europa, że jego zdaniem Rosjanie będą metodycznie zdobywać kolejne miejscowości. O blitzkriegu nie ma mowy, ale dziś Ukraina jest w najgorszym położeniu od połowy 2022 r. O trudnej sytuacji na froncie mówi też gen. Ołeksandr Syrski, który niedawno zastąpił Walerija Załużnego na stanowisku dowódcy ukraińskich sił zbrojnych, a podobne obawy artykułował również w ostatnich dniach William J. Burns, szef CIA.
