Bez echa. "Nikt nie podważył prawdziwości doniesień"
Bez echa. "Nikt nie podważył prawdziwości doniesień portalu, po prostu przemilczano temat, co zachęciło władzę do ostrzejszych działań"

Jak to jest, że za granicą cała sprawa nie odbiła się żadnym echem, a rankingi wolności prasy w Polsce nawet nie drgnęły?
Gdy 28 marca Patryk Słowik ujawnił na Wirtualnej Polsce machloje władzy i podejrzane działania posła, a później ministra oraz prokurator Ewy Wrzosek, media w Polsce praktycznie nie podchwyciły tematu, a zagranicznej reakcji nie było żadnej. Nikt nie podważył prawdziwości doniesień portalu, po prostu przemilczano temat, co zachęciło władzę do ostrzejszych działań.
Następnego dnia rano zamiast uderzyć się w piersi i przeprosić za ujawnioną aferę premier Donald Tusk postanowił rzucić kamieniami i insynuacjami. „Tym, którzy bezinteresownie odważyli się kilka lat temu wystąpić przeciw kłamstwom i złodziejstwu władzy, należy się szacunek. Szczególnie od tych, którzy na współpracy z tą władzą nieźle zarabiali. Wiecie, o czym mówię”. Szef rządu staje w obronie skompromitowanej prokurator i pozwala sobie organizować nagonkę na dziennikarza. Dlaczego? Bo może, a konkretnie – na to mu pozwolono. Przecież gdy groził reporterom TVP, był rechot i przyzwolenie. Dziś idzie dalej i wysyła sygnał: w sprawie zamachu na media macie mi klaskać lub siedzieć cicho, a kto się nie podporządkuje, dostanie po głowie. Przekaz prosty, acz dobitny i obawiam się, że trafiający na podatny grunt, bo przecież jeśli spojrzymy na poglądy przeważającej większości mainstreamowych mediów, to do uwielbienia dojdzie po prostu dodatkowo strach i tyle.
