Behawioralna wojna o człowieka
Behawioralna wojna o człowieka. "Cyfrowe urządzenia wprowadzają do umysłu informacje w sposób monozmysłowy"

Mamy szansę okiełznać życie kreowane przez cyfrowych szamanów i stać się jego podmiotem, a nie przedmiotem.
Cyfrowa rewolucja przyniosła więcej szkody niż pożytku. Dewastuje umysły młodych, uzależnia i ogłupia. Ale dotyczy nas wszystkich, bo w skali globalnej trwa behawioralna wojna o naszą uwagę. A tym samym o nasze zasoby i kontrolę nad naszym życiem.
Technika jest naszym własnym wytworem, ma nam pomagać w osiąganiu kontrolowanych, przewidywalnych skutków. Jednak konsekwencje globalizacji i sprzężonej z nią cyfrowej rewolucji zaczynają przypominać kłopoty „Ucznia czarnoksiężnika”. Jak tłumaczy Przemysław Gębala w książce „Cyfrowy wzmacniacz chaosu”, tracimy kontrolę nad swoim życiem, a nadmiar informacji powoduje, że „aby być słyszalnym, trzeba krzyczeć”. Krzyk jest alarmowym głosem emocji, lecz jego nadmiar powoduje, że emocje nigdy nie gasną. W taki sposób wokół nas toczone są nieustanne wojny behawioralne. Nie ma w nich zwycięzców, bo sprzężona z globalizacją cyfrowa rewolucja nie przynosi stałych rozstrzygnięć. Ilość informacji rośnie szybciej niż ludzkie możliwości ich pojmowania, korzystania z nich i odróżniania wartościowych od śmieci i kłamstw. W tym nadmiarze wybieramy więc te, które nam odpowiadają. Bliżsi są nam ci, którzy dokonują podobnych wyborów. Resztę odrzucamy.
