Aroganccy prezydenci miast. "Czują się jak właściciele"
Aroganccy prezydenci miast. "Zostawszy w Polsce prezydentem dużego miasta, można się poczuć niemal jego właścicielem"

Miasta stają się coraz bardziej niezależne, a przecież jeszcze w czasach panowania Grzegorza Schetyny w Platformie Obywatelskiej snuto rozważania o większej autonomii samorządów.
Zostawszy w Polsce prezydentem dużego miasta, można się poczuć niemal jego właścicielem, udzielnym księciem, lokalnym oligarchą. Włodarze polskich metropolii często nawet nie ukrywają swojego lekceważenia wobec mieszkańców, będąc pewnymi kolejnej kadencji w ratuszu.
Scena miała miejsce w łódzkiej dzielnicy Retkinia. Prezydent Hanna Zdanowska odwiedziła tamtejsze osiedle w ramach zapowiadanych spotkań z mieszkańcami, ale na miejscu zjawiła się kandydatka Prawa i Sprawiedliwości, a jednocześnie posłanka PiS – Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. Polityk prawicy postanowiła zaskoczyć Zdanowską dlatego, że ta nie przyszła na żadną debatę kandydatów na prezydenta.
