Ameryka ma pozostać silnaAmeryka ma pozostać silna

FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Ameryka Trumana to mocarstwo zrodzone na gruzach imperium brytyjskiego. Piotr Zaremba zagląda w jego zakamarki, odmienione wojną i Nowym Ładem. Jak walczyć z komunistyczną infiltracją? Czy budować publiczną służbę zdrowia? Jak daleko sięgają granice amerykańskich interesów?

„Truman, Truman, spuść ta bania, bo to nie do wytrzymania” – głosił wierszyk z lat 50. w nadziei, że kolejna, trzecia już wojna światowa – nawet atomowa – skoryguje jałtański blamaż administracji Franklina D. Roosevelta, a Polska znów znajdzie się w swych przedwojennych granicach. Gołąbek pokoju zagościł na dobre, choć odleciał na Zachód, bo – jak mówił inny dowcip – w sowieckiej strefie wpływów nie miał co jeść. Choć również tam nie było lepiej i konieczny był plan Marshalla. Prosperity i siła politycznej potęgi ulokowały się bowiem za oceanem, a Waszyngton, by nie znaleźć się w defensywie, zdecydował się na prowadzenie politycznej gry w Niemczech, Grecji i Turcji, Francji, Włoszech, a do tego w stojących na progu rewolucji Chinach i Japonii oraz na Bliskim Wschodzie, gdzie właśnie powstawało państwo Izrael. Uczono się globalnej polityki, często – jak pisze Piotr Zaremba – „upierając się przy własnej ignorancji” i braku znajomości realiów.

To już szósty tom jego „Dziejów politycznych Stanów Zjednoczonych od roku 1900”. Autor przybliża osobisty portret Trumana, pochodzącego – w przeciwieństwie do swego politycznego protektora – z farmerskiej amerykańskiej prowincji. Jednak w przeciwieństwie do Roosevelta posiada on ambicje intelektualne, a nawet potrafi grać na fortepianie. Ponoć w dzieciństwie miał wysłuchać jednego z koncertów Ignacego Paderewskiego, poznać go osobiście i dostąpić zaszczytu wspólnej gry. Do tego zdobywał polityczne szlify, kierując podczas wojny specjalną senacką komisją badającą korupcję na styku gospodarki i struktur państwa. Jak pisze autor, była to jedna z najbardziej efektywnych komisji śledczych w dziejach USA.

Uśmiercenie dziedzictwa Roosevelta

Mimo obaw okazał się znacznie bardziej przenikliwym następcą Roosevelta, traktującego politykę z nonszalancją i niemającego spójnego programu na czasy powojenne. To ważne, bo Truman, obejmując urząd po jego śmierci, dostał też w spadku jego prosowieckich doradców razem z ich dotychczasową strategią. Jednak z pomocą Winstona Churchilla i jego słynnego przemówienia wywrócił ją do góry nogami. Oficjalnym celem Sowietów była bowiem nowa wojna, za pomocą której chciano oczywiście osiągnąć „wieczny pokój”. Truman zdołał przekonać kraj do konieczności zbudowania radykalnie militarnej odpowiedzi na groźby Stalina, sprawnie wykorzystując plastyczne tezy Churchilla o żelaznej kurtynie na użytek krajowej polityki. Przemówienie zostało – jak pisze autor – zaaranżowane tak, jakby ktoś je spreparował na potrzeby przyszłego filmu. Sytuacja była bowiem jasna.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.