Afery coraz mniej „uśmiechnięte”, a zegar tyka...
Afery coraz mniej „uśmiechnięte”, a zegar tyka... Pycha, hipokryzja, pazerność i poczucie bezkarności

Część wyborców, która uwierzyła w obietnicę „nowej jakości”, coraz częściej konfrontuje ją nie z hasłami kampanijnymi, lecz z efektami codziennego rządzenia.
Pamiętacie, jak wielkie było oburzenie za rządów PiS, gdy ministrowie otrzymali łącznie 2,5 mln zł premii? Najgłośniej wyli ci sami politycy, którzy każdy milion zabrany z publicznej kasy uznają za w pełni im należny. Dziś ich afery są faktycznie pomijane, a już na pewno nie są traktowane równie poważnie co te „pisowskie”. Dlaczego? Ano tak wygląda świat podwójnych standardów. Do tego dochodzą pycha, hipokryzja, pazerność i poczucie bezkarności. To ostatnie bardzo złudne, o czym ekipie rządzącej przyjdzie się przekonać już w 2027 r.
Wezwania do dymisji każdego dnia, konferencje prasowe, żółte paski i wielkie nagłówki. To była rzeczywistość lat 2016–2023, która doprowadziła do zmiany władzy. Ówczesnej opozycji udało się sprawić wrażenie, że świat polityczny jest przesiąknięty aferami. Był to świat nieprawdziwy, ale intensywnie wciskany obywatelom i polany emocjami. Tyle że te emocje u wyborców koalicji 13 grudnia nie uleciały zupełnie, a wspomnienia tego, jak pięknie o standardach i wartościach mówili ci, którzy dziś rządzą, nie zniknęło. To były szczyty oburzenia i wzmożenia, które dawały politykom będącym obecnie u władzy aurę „lepszych” i bardziej „moralnych”. Dla wielu osób, w tym dla mnie, to oczywiście fikcja, ale nie zmienia to faktu, że duża część głosujących została przekonana, a występy w białych koszulach zachęciły ich do oddania swojego głosu właśnie na „nową jakość”. Do tego doszła oczywiście amnezja niektórych obywateli w średnim i starszym wieku oraz brak doświadczenia pierwszych rządów Donalda Tuska najmłodszych wyborców. Ale dziś ci, którzy 15 października 2023 r. poparli ugrupowanie Tuska i jego koalicjantów, dokonują weryfikacji. Trwa bardzo niewygodny dla władzy proces – powolne zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. Ta część wyborców, która uwierzyła w obietnicę „nowej jakości”, coraz częściej konfrontuje ją nie z hasłami kampanijnymi, lecz z efektami codziennego rządzenia. Im dłużej trwa ten proces, tym trudniej utrzymać propagandę o moralnej wyższości i skuteczności.
