Wszyscy wściekli na socjalistów w Hiszpanii. Chcą "głowy" SanchezaWszyscy wściekli na socjalistów w Hiszpanii. Opozycja żąda "głowy" Sancheza

mid-epa13208985.webp
Pedro Sanchez (PAP/EPA)
FacebookTwitter

Pedro Sánchez ma coraz większe kłopoty. Na szef socjalistycznego rządu wściekli są praktycznie wszyscy zarówno w Hiszpanii, jak i w Europie. Premier musi się tłumaczyć zarówno z kryzysu w Ceucie, który przespał, jak i z coraz śmielej formułowanych roszczeń Maroka, których dotąd starał się również nie zauważać.

Dymisja dla Sancheza

Sytuacja w hiszpańskiej eksklawie - Ceucie wygląda dramatycznie. Na plaży wciąż koczują imigranci, którzy nie zamierzają wrócić do siebie. W mieście również grasują cudzoziemcy, mnożą się gwałty i bójki. Lokalni mieszkańcy organizują się, by przegonić agresorów, ale rządowa policja występuje często przeciwko nim. 
Co więcej propaganda Madrytu nazywa ich skrajnymi nacjonalistami lub rasistami.  

Lider opozycyjnej Partii Ludowej Alberto Núñez Feijóo oskarżył rząd o kłamstwa i tuszowanie sprawy oraz stwierdził, że premier powinien podać się do dymisji

- czytamy w BBC. 

Wściekła Europa

Sposób, w jaki socjaliści nie radzą sobie z najazdem migrantów rozgniewał również państwa unijne i są tego rzeczywiste skutki. 

Włochy wprowadziły ograniczenia graniczne dla osób przybywających z Hiszpanii.

Tłumaczenia Sáncheza

Pedro Sánchez tłumaczył się w parlamencie, że nikt nie przewidział napływu 72 000 migrantów do eksklawy. 

To absurd myśleć, że rząd wiedział i nic nie zrobił 

– powiedział Sánchez, który najwyraźniej czuje już oddech dziesiątek tysięcy ludzi manifestujących w Hiszpanii i przyłączających się do opozycyjnych haseł z żądaniem dymisji Sancheza.  

Wymówki Sancheza podważane są przez doniesienia, według których hiszpańscy urzędnicy zostali ostrzeżeni o wzroście liczby osób przybywających drogą morską przez granicę w Ceucie. 

Co więcej najazd był wynik niejasnej decyzji sądu w Hiszpanii, którą wielu migrantów zrozumiało jako przepis zabraniający ich zawrócenia do kraju. 

Roszczenia Maroka do Ceuty 

Osobną sprawą jest polityka zagraniczna rządu Sancheza. 

Starał się zachować równowagę między obroną swojej odmowy obwiniania Maroka a upomnieniem go za roszczenia suwerenności, jakie wysuwał w ostatnich tygodniach zarówno wobec Ceuty, jak i sąsiadującej z nią Melilli

- pisze BBC. 


„Historycznym i geograficzne prawo”

Sánchez nie wierzył w doniesienia o roszczeniowym podejściu marokańskiego rządu. 

Do tej pory starał się nie krytykować Rabatu i powiedział, że będzie się trzymał „sprawdzonych, zweryfikowanych faktów

- czytamy. 

Tymczasem marokański minister sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi mówił o „historycznym i geograficznym prawie” jego kraju do miast i zaproponował rozmowy z Hiszpanią na ten temat.

Sanchez: Winne ruchy skrajnie prawicowe

Sanchez tłumaczył się też w parlamencie mówiąc o „epizodzie, w którym zbiegły się liczne podmioty i interesy”. Winę za kryzys w Ceucie przypisał mistyfikacjom i plotko rozpowszechnianym za pośrednictwem mediów społecznościowych. 

Tradycyjnie również obwinił „międzynarodowe skrajnie prawicowe ruchy”.

sc/źr. wPolityce.pl/BBC

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.