Wszyscy by zyskali, gdyby wyrzucić z KE von der Leyen
Wszyscy by zyskali, gdyby wyrzucić z Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Z wyjątkiem Donalda Tuska

Dymisja przewodniczącej Komisji to byłby despekt dla Berlina i współrządzącej w Niemczech CDU, więc będą bronić pani Ursuli do upadłego. Nie jej upadku, tylko Unii.
Dymisja przewodniczącej Komisji to byłby despekt dla Berlina i współrządzącej w Niemczech CDU, więc będą bronić pani Ursuli do upadłego. Nie jej upadku, tylko Unii.
Cała Komisja Europejska powinna skończyć na bruku, ale zacząć można od jej przewodniczącej Ursuli von der Leyen. Zarówno ona, jak i cały skład „nagrabili” dużo więcej niż Komisja Europejska pod przewodnictwem Jacques’a Santera, która podała się do dymisji w marcu 1999 r. Wtedy wystarczył raport niezależnych ekspertów, którzy wykryli całkiem bezczelnie praktykowane nepotyzm, korupcję i niegospodarność. Luksemburczyk Santer i jego komisarze mogliby się długo i dużo uczyć od Niemki von der Leyen, która Komisję Europejską deprawuje do szpiku kości.
