Walczyła w armii orków Putina, zginęła w Mariupolu
Walczyła w armii orków Putina, zginęła w Mariupolu. 27-letnia Rosjanka zaciągnęła się do wojska po rosyjskim ataku na Ukrainę

Informacje o jej śmierci pojawiły się dopiero na początku maja, ponieważ rosyjskie dowództwo ukrywa wszystkie informacje o nieżyjących żołnierzach.
Jak informuje brytyjski „Daily Mail”, na Ukrainie zginęła Walentina Galatowa. 27-latka jest pierwszą kobietą w szeregach armii Putina, która zginęła w okupowanym przez Rosję kraju. Kobieta miała zginąć w kwietniu, jednak dopiero teraz potwierdzono informację o jej śmierci.
CZYTAJ TAKŻE:
Śmierć pierwszej kobiety z rosyjskiej armii
Brytyjska gazeta, powołując się na rosyjskie media, poinformowała, że 27-letnia Walentina Galatowa pochodziła z Syberii, ale szybko przeniosła się do Woroneża. Kiedy w 2014 roku Rosja anektowała ukraiński Krym, razem z mężem przeprowadzili się na oblężony przez separatystów obszar obwodu donieckiego. To tam Galatowa urodziła swoje pierwsze i jedyne dziecko oraz podjęła studia z zakresu psychologii.
Z kolei jej mąż zaciągnął się do separatystycznych sił na terenie twz. Separatystycznej Republiki Ludowej - zginął w zeszłym roku podczas walk z ukraińskimi siłami.
Sama Galatowa zaciągnęła się w szeregi separatystów w momencie ponownej inwazji Rosji na Ukrainę, która rozpoczęła się 24 lutego. Została wysłana na front w roli medyka.
„Daily Mail” poinformowała, że jednostka Galatowej działała w Mariupolu. Kobieta miała zginąć w mieście 14 kwietnia, podczas ostrzału moździerzowego. Informacje o jej śmierci pojawiły się dopiero na początku maja, ponieważ rosyjskie dowództwo ukrywa wszystkie informacje o nieżyjących żołnierzach.
wkt/”Daily Mail”
