W Mannheim imigrant zabił policjanta. Zielonych to śmieszy
W niemieckim Mannheimie nielegalny imigrant zabił policjanta. Polityków Zielonych to śmieszy

Niemieccy politycy i media tak zwanego mainstreamu od lat bagatelizują ataki nożowników.
Dwa dni temu polityk antyimigranckiej, Alternatywy dla Niemiec (AfD) Heinrich Koch został zaatakowany przez nożownika w Mannheim podczas rozwieszania plakatów wyborczych. Koch został dźgnięty w ucho i brzuch kilka dni po tym, jak w tym mieście zginął policjant, zaatakowany przez nożownika podczas antyislamskiego wiecu. Polityk AfD, który na szczęście nie został poważnie ranny, to kolejna ofiara wyjątkowo brutalnej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego za Odrą.
Brutalna kampania
Doszło w jej czasie do setek ataków na polityków i to wszystkich partii, od Zielonych po AfD. Plakaty są zrywane, a rozwieszający je politycy obrzucani obelgami. Polityk SPD Matthias Ecke został ciężko pobity w Dreźnie i wylądował w szpitalu. W kierunku polityków AfD w Dolnej Saksonii leciały kamienie, a kandydat tej partii został w mieście Nordhorn uderzony w twarz podczas rozwieszania plakatów. W Berlińskiej dzielnicy Pankow spłonął samochód dostawczy należący do lokalnej AfD. Brutalnych incydentów było tak wiele, że media nie nadążają z ich relacjonowaniem. Niemiecka polityka oparta na konsensusie najwyraźniej odchodzi do lamusa. W 2019 r. ataków na polityków było 2267, w 2023 już 2790. Głównym celem była wtedy i pozostaje dziś AfD.
