Tusk, Sikorski i Pawlak - połykacze własnych języków
Połykacze własnych języków. Tusk, Sikorski i Pawlak pokazują dzisiaj, że można w polityce wykonać zwrot przez rufę

Niesłychanie irytujące jest to dzisiejsze pouczanie polskich władz przez polityków doszczętnie skompromitowanych.
Niesłychanie irytujące jest to dzisiejsze pouczanie polskich władz przez polityków doszczętnie skompromitowanych. To jest słabością polskiego życia publicznego i, szerzej, nas jako wyborców, że tacy ludzie nie znikają z polityki na zawsze.
Internet jest bezlitosny, internet nie zapomina. Wszystko można z nim znaleźć.
Da się np. znaleźć fragmenty przemówienia Donalda Tuska z jego pierwszego expose.
Choć mamy swoje poglądy na sytuację w Rosji chcemy dialogu z Rosją, taką jaką ona jest. Brak dialogu nie służy ani Polsce, ani Rosji. Psuje interesy i reputację obu krajów na arenie międzynarodowej. Dlatego jestem przekonany, że czas na dobrą zmianę w tej kwestii właśnie nadszedł. (brawa) Jestem zadowolony, że sygnały ze strony naszego wschodniego sąsiada potwierdzają, że i także tam dojrzewają do tego poglądy
— mówił Donald Tusk w Sejmie 23 listopada 2007 r.
Jak to się ma do dzisiejszych apeli przewodniczącego PO?
Spadł mi kamień z serca, kiedy zobaczyłem, że w szybkim trybie dokonał się zwrot polskich władz ku Zachodowi. Nie chodzi o symbole i flagi, ale o decyzje. Ten zwrot musi być głęboki i na serio. Na naszych oczach zmienia się cała architektura świata
— to już dzisiejsze słowa.
Radosław Sikorski o umowie gazowej
W maju 2009 roku złożył wizytę w Moskwie szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.
To był dobry dzień dla stosunków polsko-rosyjskich
— ocenił w wypowiedzi dla dziennikarzy, a dopytywany, czy mamy do czynienia z odmrożeniem stosunków na linii Warszawa - Moskwa, Sikorski podkreślił, że „nie ma co mówić o odmrożeniu czy przełomie”.
Mamy po prostu normalne stosunki, jednego z sześciu większych krajów Unii Europejskiej z wielkim krajem, jakim jest Rosja
— dodał dyplomata.
Teraz Radosław Sikorski jest bardzo antyrosyjski. W swoich publicznych wpisach używa wulgaryzmów. To takie stanowcze, męskie… To dzisiaj, gdy rosyjska agresja na Ukrainę stała się faktem i jesteśmy świadkami codziennego ludobójstwa. Ale jeszcze parę dni temu, gdy Klaudia Jachira pytała - przebijając wszelkie sufity żenady - dlaczego Polska nie ma długoterminowej umowy z Rosją na dostawę gazu, Sikorski pisał:
Koleżanka Klaudia Jachira ma rację. Rząd PO-PSL zbudował gazoport w Świnoujściu aby uniezależnić nas od rosyjskiego szantażu gazowego, ale nie po to aby nie mieć umów gazowych z FR
— napisał na tt europoseł.
Waldemar Pawlak na każdy czas
Jeśli chodzi o kwestie gazowe, to absolutną racje ma prof. Jacek Czaputowicz, były szef MSZ, który wskazuje, że rosyjski szantaż gazowy to jedno z narzędzi Putina do nacisku na Zachód. To dlatego nie było silnej reakcji w 2014 roku po zajęciu Krymu. Dopiero dzisiaj, gdy toczy się otwarta wojna, kolejni politycy zmieniają zdanie.
Najbardziej komicznie w tej kwestii brzmi Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Tuska. Tak naprawdę (pisaliśmy o tym w tygodniku „Sieci” nie raz) to jest konstruktor skandalicznie niekorzystnej umowy na dostawę gazu do Polski z kierunku wschodniego.
Zwróćmy uwagę na daty wypowiedzi. 2 marca 2022 roku, czyli wczoraj, Waldemar Pawlak udziela ostrego wywiadu Onetowi, w którym zachęca do zaostrzenia sankcji na Moskwę.
(…) to my możemy zakręcić kurek, a nie bać się jego zakręcenia. Przede wszystkim jednak myślę, że nawet krótkie – na miesiąc lub dwa – zatrzymanie importu surowców z Rosji podziałałoby piorunująca na Moskwę
— taki odważny jest teraz Pawlak. Kurażu nabrał dopiero po agresji na Ukrainę. 16 stycznia 2022 r. wypowiadał się na temat Baltic Pipe w rp.pl:
Moim zdaniem dodatkowy gazociąg do Polski nie jest potrzebny. (…) Zapłacą za to odbiorcy, bo trzeba będzie go spłacić. Gazociąg jamalski będzie więc stabilną infrastrukturą, z której nie będziemy korzystać. Baltic Pipe będzie bardzo drogim pomnikiem polskiego rządu. Nic więcej
— stwierdził Waldemar Pawlak.
I tacy ludzie wciąż są ważnym i opiniotwórczym elementem polskiej rzeczywistości. Mają publikę, nie każe im się łykać języków i znikać. Trudno to zdzierżyć. Aż chce się powiedzieć dosadnie, jak bohaterscy obrońcy Wyspy Węży do ruskiego okrętu.
