Tajwan jak Ukraina? Możliwa inwazja Chin na wyspę
Wiceminister SZ Tajwanu: "Jeśli Putinowi udałoby się zdobyć Kijów i Charków, jak to zakładał, inwazja Tajwanu przez Chiny byłaby realna"

"Wielkie trudności, w jakie się wpędził Putin, każą Xi od nowa przemyśleć swoją strategię" - powiedział w wywiadzie dla "Plus Minus" wiceminister spaw zagranicznych Tajwanu Ho-Jen Tseng.
XI (prezydent Chin) patrzy na Tajwan podobnie jak Putin na Ukrainę. Uważa go za immanentną część Chin. Gdyby więc Rosjanom udał się podbój Kijowa, Xi znalazłby sie pod ogromną presją, aby pójść jego śladem - przestrzega na łamach weekendowego wydania „Plus Minus” wiceminister spaw zagranicznych Tajwanu Ho-Jen Tseng.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Amerykański wywiad ostrzega: Chińczycy prowadzą operację wpływu. Chcą uzależnić od siebie polityków i władzę w USA
Chiny i ich plany wobec Tajwanu
W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” polityk skomentował doniesienia amerykańskiego wywiadu odnośnie szykowania się Chin do inwazji na Tajwan. Poruszył on również kwestię wpływu wojny na Ukrainie na możliwe ruchy ze strony Chińskiego dyktatora.
Jeśli Putinowi udałoby się zdobyć Kijów i Charków na przełomie lutego i marca, jak to zakładał, inwazja Tajwanu przez Chiny byłaby realna
— powiedział polityk.
Jednocześnie dodał, że sytuacja mocno się zmieniła od początku wybuchu wojny.
Wielkie trudności, w jakie się wpędził Putin, każą Xi od nowa przemyśleć swoją strategię. Bedzie o wiele bardziej ostrożny w spawie inwazji na Tajwan. Ale podobnie jak przywódcy wielu innych państw dopiero analizuje przebieg wojny w Ukrainie i jeszcze nie wyciągnął z tego wszystkich wniosków.
Porażka Rosji
Jasne jest, że pierwsza faza ukraińskiej kampanii zakończyła się porażką Rosjan. Pytany o fazę drugą i jej możliwy dalszy przebieg powiedział:
Ta wojna to wielka klęska Rosji. Nie zapominajmy, że w zamyśle Kremla miała trwać trzy czy cztery dni, a ciągnie się już blisko pół roku i końca jej nie widać
— podkreślił Ho-Jen Tseng.
Niezależnie od tego, jak to się skończy, to jest porażka Putina, i to fundamentalna
— dodał.
Zełeński bohaterem Tajwanu?
Zapytany o to czy w pewien sposób prezydent Ukrainy zatrzymał chińską inwazję na Tajwan, wyraził on wyważoną opinię.
Jest na Tajwanie uważany za bohatera, bo potrafił stawić opór, obronić swój kraj. Ale powiedzieć, że uratował Tajwan, to za dużo. Możemy natomiast od niego wiele się nauczyć.
— powiedział.
Jeśli nie Tajwan to Rosja?
W dalszej części wywiadu wiceminister spaw zagranicznych Tajwanu podniósł temat alternatywnych opcji ze strony Chin. Na doniesienia byłego dowódcy amerykańskiej floty na Pacyfiku, admirała Phila Davidsona, który twierdzi, że Chiny będą chciały przejąć kontrolę nad Tajwanem do 2027 roku, gdy przypada setna rocznica powstania Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, przedstawił nieco inny scenariusz.
Jeśli Xi dojdzie do wniosku, że Tajwan jest zbyt dobrze przygotowany do obrony i zachód przyjdzie mu z odsieczą, może skierować swoje zainteresowanie na północ
— stwierdził.
Rosja jest bardzo osłabiona. Ogromne terytoria na północnym wschodzie, w szczególności Władywostok, należały w przeszłości do Chin.
Na pytanie o rozkład sił i zapasy broni jądrowej podkreślił, że są inne, nie tylko militarne metody prowadzenia wojny.
Chiny nie muszą uciekać się do inwazji zbrojnej, aby opanować Tajwan. Jak pokazuje przykład Ukrainy, to jest opcja dla nich najbardziej ryzykowna. Penetrują więc tajwańskie społeczeństwo, korzystają z tego, że mamy wolne media swobodę wypowiedzi, wybory.
— wskazał polityk.
Znaczenie Tajwanu dla USA
W kontekście wzajemnych relacji USA - Tajwan wiceminister podkreślił wagę tych relacji dla bezpieczeństwa kraju. Odniósł się on również do słów prezydenta Bidena, który oświadczył, że w razie inwazji Chin, Stany Zjednoczone przyjdą Tajwanowi z odsieczą.
To już była trzecia taka deklaracja prezydenta w ostatnim czasie. Nie ma więc mowy o jakimś przejęzyczeniu
— podkreślił.
Dodał także, że dla Ameryki Tajwan jest ważniejszy od Ukrainy.
W bezpieczeństwo Tajwanu Amerykanie są zaangażowani bezpośrednio, i to od dekad. Szkolą nasze wojska, ale są też obecni na miejscu.
Przyszłość Chin?
Zapytany o ewentualną możliwość załamania się chińskiego systemu władzy roztoczył negatywną wizję.
Będzie to coś, czego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Xi ma nawet większą władzę niż Mao, bo ma do dyspozycji cyfrowe narzędzia kontroli społeczeństwa. Tylko, że są to desperackie metody działania., bo każdy rząd potrzebuje współpracy ze społeczeństwem. Tymczasem nawet urzędnicy, podpora partii komunistycznej, buntują się bo moc nabywcza pensji załamała się w ostatnim czasie o 40 proc.
— powiedział.
Powtarzam, to może być coś jeszcze gorszego.
— dodał odnosząc się do perspektywy rozpadu Chin.
jm/Plus Minus/Rzeczpospolita
