Szantaż! Pieniądze za posłuszeństwo tak, jak je rozumie BrukselaŁakoma Szantaż! Pieniądze za posłuszeństwo tak, jak je rozumie Bruksela

Kontrowersyjny mechanizm warunkowości, który daje Brukseli możliwość wstrzymania wypłat funduszy unijnych, gdy któryś krajów członkowskich nie przestrzega zasad praworządności tak jak je rozumie Unia Europejska i nie wdraża reform wymaganych przez Brukselę, ma odnosić się także do nowego budżetu na lata 2028-34. Czy sprzeciw 10 krajów w tej sprawie spowoduje, że zniknie?
Trwają mniej i bardziej zakulisowe rozmowy o kolejnej siedmioletniej perspektywie budżetowej Unii Europejskiej. Wiele emocji wzbudza nie tylko ostateczna wartość budżetu – 2 biliony euro (najwyższa w historii) i liczne pomysły Komisji Europejskiej na nowe podatki, ale także upowszechnienie tzw. zasady warunkowości. Do tej pory zasada ta przede wszystkim wiązała się z wypłatą środków na odbudowę gospodarki po COVID-19, czyli słynne KPO, wzbudzając wątpliwości zastrzeżenia tym bardziej, że chodziło o wypłaty kwot z zaciągniętego wspólnotowego długu. Okazało się jednak, że Bruksela uznając naruszenie zasad praworządności przez poprzednie rządu w Polsce i na Węgrzech zwyczajnie blokowały czeki. Teraz Bruksela zamierza jeszcze „skuteczniej” i bardziej dobitnie zastosować warunkowość. Mówiła o tym także szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen kilka tygodni temu.
Szantaż polityczny i finansowy
O ile jednak dotychczas chodziło o przede wszystkim szeroko rozumianą praworządność, o tyle od 2028 roku zasada warunkowości wsparcia ze strony UE ma być rozszerzona na reformy i inwestycje, zgodnie z programem gospodarczym i politycznym Komisji Europejskiej. Według informacji, podanych przez portal Politico dziesięć krajów Unii Europejskiej, w tym Francja, Włochy i Hiszpania, ale także Polska, Węgry czy Malta ostro sprzeciwia się propozycjom Komisji. Obawy są takie, że brak przelewów z Brukseli uderzy nie tylko w same rządy ale także w regiony, dla których szczególnie ważne są unijne fundusze. A chodzi o to, by za opóźnienie reform nie uderzało w samorządy.
Trudno ocenić, czy i na ile Komisja uwzględni opinie rządów 10 krajów. Natomiast nie ulega wątpliwości, że musi się liczyć z tym, że mogą one utrudnić przebieg w ogóle negocjacji budżetowych, zaplanowanych na obecne półrocze. Przypomnijmy, że Bruksela liczy, iż do końca grudnia pomimo ewidentnych różnic w podejściu stolic do nowego budżetu, zdoła z nimi przed końcem grudnia ustalić szczegóły.
Europosłowie żądają żelaznej konsekwencji zasady warunkowości
Komisja Europejska priorytetowo traktuje agendę klimatyczną, co może sygnalizować, że będzie oczekiwać wdrażania wszystkich celów z nią związanych. Forsuje również kolejne projekty unii – rynków kapitałowych oraz oszczędności i inwestycji, zatem na ich wdrożeniu również będzie władzom w Brukseli zależeć. Tradycyjnie też unijna centrala stara się egzekwować wytyczne w zakresie polityki fiskalnej, która w dobie wysokich wydatków na obronność i rosnącego zadłużenia wielu państw, a w tym zwłaszcza Polski również będzie istotna w kontekście kolejnej perspektywy budżetowej.
Nie tylko Komisja Europejska naciska na stosowanie mechanizmu warunkowości, ale także znaczna części Europarlamentu, Na początku roku (cytowany przez portal Eurogospodarka) Siegfried Mureşan, wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej przekonywał, że „jeśli jakiś rząd będzie łamał zasadę praworządności, to konsekwencje powinny być znane, a fundusze skutecznie zamrożone”.
Każdy rząd powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji finansowych ewentualnego nieprzestrzegania zasady praworządności. Każdy obywatel powinien wiedzieć, z jakimi konsekwencjami finansowymi należy się liczyć w przypadku wyboru partii, która atakuje zasadę praworządności. W PE chcemy, aby mechanizm działał automatycznie, obiektywnie, bez pola manewru dla negocjacji politycznych, na przykład pomiędzy rządami a Komisją Europejską
- stwierdził europoseł.
