Syn pójdzie w ślady ojca? Ten kraj czekają ważne wyborySyn pójdzie w ślady ojca-prezydenta? Ten kraj czekają ważne wybory

Prezydentura Jaira Bolsonaro wstrząsnęła brazylijską polityką. Po jego porażce w wyborach zwolennicy polityka przypuścili szturm na budynki rządowe, a on sam został skazany na 27 lat więzienia za próbę zamachu stanu. Teraz jego syn Flavio jest jednym z faworytów w niedzielnych wyborach.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Brazylii odbędzie się w niedzielę, ale sondaże wskazują, że nie przyniesie ona ostatecznego rozstrzygnięcia. Prawicowy senator Flavio Bolsonaro najprawdopodobniej spotka się w drugiej turze z urzędującym lewicowym prezydentem Luizem Inacio Lulą da Silvą.
Postać Jaira Bolsonaro polaryzuje brazylijskie społeczeństwo. Przeciwnicy polityka uważają go zagrożenie dla demokracji, środowiska naturalnego, praw kobiet i mniejszości. Jego sympatycy uważają natomiast, że został skazany w wyniku nagonki politycznej, i chcą jego uwolnienia. Nadzieje te mogą spełnić się w pewnym sensie, jeśli w wyborach wygra jego syn.
Otwierając swoją kampanię wyborczą, Flavio Bolsonaro zaprezentował stworzone przy pomocy sztucznej inteligencji nagranie, na którym jego ojciec zachęca do głosowania na niego. Sam Jair Bolsonaro, odbywający wyrok 27 lat pozbawienia wolności, ma sądowy zakaz udzielania się w kampanii.
Były oficer brazylijskich sił zbrojnych nazywany bywa „tropikalnym Trumpem” ze względu na podobieństwo ideologiczne do prezydenta USA Donalda Trumpa. Doszedł do władzy po wyborach z 2018 roku, gdy do społeczeństwa rozczarowanego skandalami korupcyjnymi i kryzysami gospodarczymi przemówiła obietnica drastycznych zmian, składana przez politycznego outsidera.
Jako prezydent Jair Bolsonaro obsadził wiele kluczowych stanowisk wojskowymi. Wprowadzał reformy korzystne dla biznesu i rolników, łagodząc przy tym przepisy ochrony środowiska, co doprowadziło do przyspieszenia wycinki Puszczy Amazońskiej. Zasłynął ostrymi, często wulgarnymi atakami na dziennikarzy oraz negacjonizmem klimatycznym i bagatelizowaniem pandemii Covid-19.
Jego prezydentura była szokiem podobnym do tego, jaki nastąpił (po wyborczej wygranej - PAP) Trumpa w USA. Były ciągłe konfrontacje z Kongresem, Sądem Najwyższym i prasą
– przypomniała w rozmowie z PAP politolog z uniwersytetu Facultade Central do Recife Ana Tereza Duarte.
Flavio miałby podobny program, oparty na liberalizmie gospodarczym, opowiadaniu się po stronie USA, współpracy z OECD i wartościach konserwatywnych. Być może byłby jednak lepszym, bardziej zdyscyplinowanym negocjatorem w Kongresie
– oceniła Duarte.
Już przed wyborami w 2022 roku obóz Jaira Bolsonaro rozpoczął kampanię mającą na celu podważenie systemu wyborczego Brazylii. Jej celem – jak oceniła stacja BBC – było przygotowanie gruntu pod kwestionowanie wyniku wyborów, gdyby okazały się niekorzystne dla ówczesnego prezydenta.
Gdy Bolsonaro rzeczywiście przegrał, jego zwolennicy zaczęli blokować drogi i gromadzili się w okolicach koszar, domagając się interwencji wojskowej. Późniejsze śledztwo wykazało, że Bolsonaro spotykał się z dowódcami armii i omawiał z nimi możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego, by unieważnić wybory i uniemożliwić Luli przejęcie władzy.
8 stycznia 2023 roku, tydzień po zaprzysiężeniu Luli, tysiące zwolenników Bolsonaro przeprowadziły szturm na siedzibę Kongresu, Sądu Najwyższego i pałac prezydencki w Brasilii. Wyglądało to – jak oceniła stacja BBC – jak „tropikalna wersja ataku na Kapitol w USA”, do którego doszło po przegranych przez Trumpa wyborach prezydenckich 6 stycznia 2021 roku.
Sąd Najwyższy uznał działania Bolsonaro i jego zwolenników za próbę przeprowadzenia zamachu stanu i skazał byłego prezydenta na 27 lat więzienia. Wyrok zapadł mimo interwencji Trumpa, który nałożył cła na towary z Brazylii i domagał się uwolnienia swojego sojusznika, określając postępowanie przeciwko niemu jako „polowanie na czarownice”.
Choć Bolsonaro ma zakaz ubiegania się o urzędy publiczne, wyrok nie musi oznaczać końca jego politycznej kariery. Jeśli prezydentem zostanie Flavio, prawdopodobnie będzie dążył do uwolnienia ojca, co po raz kolejny doprowadzi do konfrontacji z Sądem Najwyższym.
Siła kandydatury Bolsonaro i lojalność prawicowego elektoratu wobec byłego prezydenta sprawiły, że Brazylia stała się sprawdzianem dla poglądu podzielanego przez wielu przedstawicieli lewicy na całym świecie: że pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i uwięzienie populistycznego przywódcy może powstrzymać ruch polityczny, który zbudował
- oceniła agencja Reutera.
Podobne jak inni prawicowi sojusznicy Trumpa w Ameryce Łacińskiej – prezydent Argentyny Javier Milei czy prezydent Chile Jose Antonio Kast – Flavio Bolsonaro łączy wolnorynkowe podejście w gospodarce z obroną tradycyjnych wartości chrześcijańskich oraz ostrą krytyką lewicy. Obiecuje cięcia podatkowe i twardą rozprawę z przestępczością.
Z sondaży wynika, że Lula, który ubiega się o czwartą kadencję na stanowisku prezydenta Brazylii, prawdopodobnie zmierzy się z Bolsonaro w drugiej turze wyborów 25 października.
mly/źr. wPolityce.pl za PAP
