Steingart: Niemiecka polityka zachęciła Putina do ataku
Niemiecki publicysta mówi wprost: Scholz chce dać sobie i Merkel czystą kartę. Putina do działania zachęciła niemiecka polityka niezdecydowania

"Wojna Putina nie jest tylko wojną Putina".
„Putina do działania zachęciła polityka niezdecydowania” – pisze niemiecki publicysta Gabor Steingart, w krytycznym dla niemieckiej klasy politycznej felietonie.
Tekst Steingarta ukazał się po polsku na łamach portalu Onet.pl. Niemiec krytykuje w nim postawę niemieckich polityków wobec Putina. Autor przekonuje, że dwa największe obozy polityczne w RFN wysłały rosyjskiemu prezydentowi „zaproszenie” do inwazji na Ukrainę.
Oba główne obozy polityczne w Niemczech zwlekały, zwlekały i w ten sposób napisały to jedno wielkie zaproszenie do człowieka w Moskwie: Wejdź (do Ukrainy). W cichej współpracy niemieckich przywódców socjaldemokratycznych i chrześcijańsko-demokratycznych tkwiła pokusa, której Putin nie mógł się oprzeć
– czytamy.
Steingart zwraca uwagę na postawę obecnego kanclerza Niemiec, który próbuje wybielić winę swoją i Angeli Merkel.
Wojna Putina nie jest tylko wojną Putina. Kiedy kanclerz Olaf Scholz w co drugim zdaniu mówi o „wojnie Putina”, chce dać sobie, Merkel i wielu innym osobom czystą kartę zdrowia, która mówi: „To Putin zrobił, ja jestem niewinny”
– przekonuje autor.
Ale to nieprawda. Putina do działania zachęciła polityka niezdecydowania
– dodaje.
„Dostał, to co chciał”
Zdaniem niemieckiego publicysty, Putin dostał od Niemiec „co chciał” i nie żądano od niego zmian w jego państwie.
Dopiero po zjednoczeniu bezpieczniki zostały odkręcone. Handel — zwłaszcza ropą i gazem — był kontynuowany, ale już bez domagania się od Rosji ustępstw militarnych czy politycznych. Doświadczenie Putina było więc następujące: dostał, to co chciał, czyli handel, bez potrzeby wprowadzania u siebie żadnych zmian.
Gabor Steingart zwraca też uwagę na osłabienie siły Bundewehry.
Polityka Merkel wobec Rosji była niczym innym jak pacyfizmem w oliwkowej zieleni
– czytamy.
mly/Onet.pl
