Rozważania o gotowości Rosji do wojny z Zachodem
Rozważania o gotowości Rosji do wojny z Zachodem. „Zawieszenie broni nie świadczy o zakończeniu konfliktu”

"Kwestie rozważane przez Crowleya dotyczą nie tyle prawdopodobieństwa kolejnego starcia, co rosyjskich możliwości toczenia wojny o podobnym charakterze i stopniu intensywności, co dziś trwający konflikt".
W Polsce i innych państwach naszej części Europy utrwalił się pogląd, który zwięźle przedstawiła Siniukka Saari ekspert Fińskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych. Jest ona zdania, że Rosja do tej pory wykorzystywała wojny, które sama inicjowała, aby tworzyć strefy „zamrożonych konfliktów”.
W ten sposób nie tylko była w stanie kontrolować cześć terenu zaatakowanego państwa, ale uzyskiwała coś więcej – wpływ na jego politykę, była w stanie „rozwodnić jego suwerenność”. Tworzyła nieuznawane przez nikogo quasi „republiki” które mogły funkcjonować wyłącznie dzięki bliskim związkom z Moskwą. W praktyce oznaczało to stopniowe, wraz z upływem czasu, pogłębianie zależności i więzi między organami „państw” w rodzaju Naddniestrza czy tzw. republik ludowych Donbasu i Rosją, ale jednocześnie dawało Moskalom możliwość oddziaływania na politykę elit tych państw, od których oderwano tego rodzaju separatystyczne twory. Zarówno w Kiszyniowie, jak i w Tbilisi, a po 2015 roku w Kijowie, rządzący chcąc myśleć o zjednoczeniu musieli modyfikować swoją politykę uwzględniając rosyjskie interesy. Nawet jeśli robili to niechętnie i nie w takim stopniu jak tego oczekiwali Rosjanie, co było elementem choćby polityki Ukrainy, to i tak Kreml kreując nową sytuację uzyskiwał większe możliwości działania.
