Rozstrzygają się losy ukraińskiego prawosławia
Kijów między Moskwą a Konstantynopolem. Rozstrzygają się losy ukraińskiego prawosławia

Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej potępił nieuzasadniony akt agresji Rosji na niepodległe i suwerenne państwo ukraińskie.
Ukraińskie prawosławie podzielone jest między tych, którzy uznają zwierzchnictwo Patriarchatu Moskiewskiego, oraz tych, którzy uznają prymat Patriarchatu Konstantynopola. W związku z tym warto porównać ostatnie wypowiedzi obu patriarchów na temat rosyjskiego ataku na Ukrainę.
Bartłomiej i Cyryl – dwa głosy, dwa spojrzenia
Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej potępił nieuzasadniony akt agresji Rosji na niepodległe i suwerenne państwo ukraińskie, a także pogwałcenie praw człowieka i brutalną przemoc, zwłaszcza wobec ludności cywilnej. Poprosił o modlitwę o pokój i sprawiedliwość na Ukrainie, a także o to, by Bóg oświecił przywódców Rosji, aby zrozumieli tragiczne konsekwencje swoich decyzji i wycofali się z nich.
W innym tonie z kolei utrzymane było oświadczenie patriarchy Moskwy i Wszechrusi Cyryla, który ani słowem nie skrytykował rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Napisał jedynie o „cierpieniu ludu”, spowodowanym przez „wydarzenia”, które odbiera „z bólem serca”, wyrażając „głębokie współczucie dla wszystkich dotkniętych tą tragedią”. Wezwał „wszystkie strony konfliktu do zrobienia wszystkiego, co możliwe, aby uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej”.
Cyryl ani słowem nie wspomniał o niepodległości suwerennego państwa ukraińskiego. Odwołał się natomiast do wspólnej wielowiekowej historii narodu rosyjskiego i ukraińskiego, która „pomoże uzdrowić podziały i nieporozumienia, które doprowadziły do obecnego konfliktu”.
Czas zdjąć różowe okulary
Wydaje się, że Cyryl nie rozumie tego, co zrozumiał już nawet Wiktor Ałksnis, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków nacjonalistycznych w Rosji, zwolennik odbudowy rosyjskiego imperium oraz twardego kursu wobec Zachodu. Dziś na Facebooku napisał on:
Mam nadzieję, że wydarzenia na Ukrainie naocznie pokazały, że żaden trójjedyny naród rosyjski nie istnieje i czas już w końcu zdjąć różowe okulary i przyznać tę gorzką prawdę. Dość już nawijania makaronu na uszy na temat bratniego narodu i bratniego kraju. Dziś do naszych wojskowych, uczestniczących tam w wojskowej operacji, strzelają głównie ludzie mówiący w języku rosyjskim, który jest ich mową ojczystą. I automaty, rozdawane dziś w ukraińskich miastach do walki z «rosyjskimi okupantami«, otrzymują głównie obywatele rosyjskojęzyczni. Tragedia polega na tym, że w przeszłości ci naprawdę rosyjscy ludzie teraz uważają siebie za Ukraińców, a Rosja jest dla nich wrogiem, z którym trzeba walczyć.
Ałksnis przyznaje więc wprost, że nawet rosyjskojęzyczna ludność Ukrainy uważa siebie w większości za patriotów ukraińskich i nie życzy sobie powrotu pod panowanie Moskwy. Rosyjski polityk zapomniał jednak dodać, że nikt tak bardzo nie przyspieszył ukrainizacji tej grupy jak Władimir Putin i jego agresywna polityka.
Podobnie dzieje się w ukraińskim prawosławiu. Prawdopodobnie żaden misjonarz, kaznodzieja czy charyzmatyczny kapłan nie zdołałby zrobić dziś tak wiele dla odepchnięcia wiernych od Patriarchatu Moskiewskiego i przyciągnięcia ich do Konstantynopola jak właśnie Cyryl. No cóż, widocznie za często rozmawia z Putinem.
