Putin grozi Zachodowi. Padły słowa o Królewcu i arsenalePutin grozi Zachodowi. Padły słowa o Królewcu i arsenale

Rosja rozważy użycie całego arsenału broni, którym dysponuje, jeśli obwód królewiecki znajdzie się w sytuacji zagrożenia – oświadczył rosyjski dyktator Władimir Putin.
Jeśli dojdzie do bezpośredniego ataku na Federację Rosyjską, w tym przypadku chodzi o Królewiec (…), wówczas nieuchronnie i natychmiast pojawi się kwestia użycia wszystkich rodzajów uzbrojenia, jakimi dysponuje nasz kraj
– powiedział Putin na spotkaniu Klubu Wałdajskiego w Moskwie.
Królewiec i rosyjski straszak
W środę Reuters poinformował, że Rosja wysłała do NATO nieoficjalny dokument, w którym zagroziła użyciem broni jądrowej w przypadku próby odcięcia obwodu królewieckiego. W dokumencie przekazanym NATO Moskwa zarzuciła Sojuszowi obranie „niebezpiecznego i lekkomyślnego kursu”, niosącego ze sobą „wysokie ryzyko wybuchu bezpośredniego konfliktu zbrojnego”.
Dyktaror Rosji podkreślił, że jego kraj zdaje sobie sprawę, iż miałby do czynienia z przeciwnikiem dwukrotnie większym od siebie.
I w tej walce będziemy musieli wykorzystywać nasze przewagi konkurencyjne. Tak, oczywiście, Francja i Wielka Brytania są mocarstwami jądrowymi, doskonale to rozumiemy i w pełni zdajemy sobie z tego sprawę, ale nikt inny nie dysponuje dziś takim uzbrojeniem, jakie ma Rosja. To jest nasza przewaga konkurencyjna
– zaznaczył.
Jak dodał, nie można mieć pewności, iż broń masowego rażenia nigdy nie zostanie użyta; podkreślił jednocześnie konieczność zapobieżenia takiemu scenariuszowi.
1 proc. PKB
Putin oszacował, że ukraińskie ataki na rafinerie kosztowały Rosję 1 proc. PKB. Przyznał, że Kijów częściowo osiągnął swoje cele, prowadząc ostrzał rosyjskich rafinerii. Powiedział, że Moskwa odpowiedziała tym samym.
Rosyjski przywódca zauważył też, że Kijów nie byłby w stanie przeprowadzać ataków w głębi terytorium Rosji bez technicznego wsparcia Zachodu, co - jego zdaniem - oznacza bezpośrednie zaangażowanie w konflikt.
Jak dodał, Moskwa nie zamierza obecnie atakować zagranicznych zakładów produkujących broń dla Ukrainy, jednak jest to kwestia, którą rosyjskie wojsko i służby wywiadowcze powinny uważnie monitorować.
"Nikomu niczego nie znacjonalizowaliśmy"
Wcześniej, w środę, rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oświadczyła na briefingu prasowym w Moskwie, że zakłady produkujące broń dla Ukrainy, znajdujące się w państwach europejskich, są dla Rosji potencjalnymi celami wojskowymi. Była to odpowiedź na pytanie o plany dotyczące serwisowania w Polsce rakiet do wyrzutni Patriot.
W czwartek Putin oświadczył też, że zachodnie firmy, które zostały objęte tymczasowym zarządem zewnętrznym, mogłyby odzyskać swoje aktywa w Rosji, jeśli zrealizuje się „korzystny scenariusz”.
Nikomu niczego nie znacjonalizowaliśmy
– zapewnił Putin. Według niego działania te są odpowiedzią na zajmowanie rosyjskich aktywów na Zachodzie.
Jak zaznaczył, jest gotów na trójstronne spotkanie z prezydentem Chin Xi Jinpingiem i prezydentem USA Donaldem Trumpem, ale najpierw konieczne jest uzgodnienie programu rozmów. Informacje o możliwym trójstronnym spotkaniu podczas listopadowego szczytu Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) pojawiły się na początku września.
Klub Wałdajski to doroczne międzynarodowe forum dyskusyjne skupiające ekspertów, politologów, historyków i dziennikarzy zajmujących się polityką Rosji. Tym razem na obrady przyjechało 120 przedstawicieli z 40 krajów.
olnk/ źr. wPolityce.pl za PAP
