Niemcy w oparach marihuany. Ludzie w szpitalachNiemcy w oparach marihuany. Ludzie w szpitalach

niemcythc.webp
Bundestag i konopie indyjskie/Fratria, Freepik. Zdj. ilustracyjne z wykorzystaniem narzędzi AI
FacebookTwitter

Więcej epizodów psychotycznych i ostrych zatruć prowadzących do hospitalizacji – to bilans częściowej legalizacji marihuany w Niemczech w kwietniu 2024 r. Wynika to zarówno z danych szpitali, jak i pierwszych badań naukowych. Badacze z Hamburga i Lipska odnotowali kilkuprocentowy wzrost przypadków wymagających leczenia szpitalnego wskutek używania marihuany.

Wyniki badań opisał serwis Deutsche Welle. Badacze z Uniwersyteckiego Centrum Medycznego Hamburg-Eppendorf oraz Uniwersytetu w Lipsku przedstawili rezultaty swojej pracy na łamach czasopisma „Deutsches Ärzteblatt International”. Przeanalizowano wówczas dane dotyczące ponad 70 tys. hospitalizacji w niemieckich placówkach medycznych.

Jakie przyczyny?

Jak się okazało, już w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów o 1395 dorosłych pacjentów więcej trafiło do szpitali z powodu problemów związanych z używaniem marihuany. Daje to wzrost o 7 proc. w porównaniu ze scenariuszem, w którym legalizacja nie zostałaby wprowadzona.

Jeśli chodzi natomiast o osoby niepełnoletnie, to w tym przypadku odnotowano 91 dodatkowych hospitalizacji, czyli wzrost o 3,9 proc.

Według naukowców, przyczyn zjawiska jest kilka.

Jedna z hipotez zakłada, że po legalizacji więcej osób zdecydowało się spróbować marihuany, ponieważ zmniejszyły się obawy przed konsekwencjami prawnymi. Jak zastrzegają autorzy badania, dostępne dane i badania ankietowe nie dostarczają jednak mocnych dowodów na znaczący wzrost liczby użytkowników

- czytamy na DW.com.

Za bardziej prawdopodobną przyczynę uznają oni rosnącą popularność silnych odmian medycznej marihuany, które można uzyskać na receptę, także za pośrednictwem internetowych aptek. Według badaczy produkty te są obecnie łatwo dostępne również dla osób używających konopi rekreacyjnie

- wskazują autorzy.

Symboliczny wzrost jest także niebezpieczny dla społeczeństwa

Decydującą sprawą jest tutaj zawartość THC, czyli substancji odpowiedzialnej za działanie psychoaktywne konopi indyjskiej. W przypadku marihuany medycznej wynosi ono średnio 24 proc., podczas gdy w konopiach dostępnych na ulicy jest to średnio około 15 proc.

Jak wskazują badacze, to właśnie używanie produktów o wysokiej zawartości THC zwiększa ryzyko wystąpienia zaburzeń psychicznych, a przechodzenie na silniejsze preparaty medyczne może stwarzać zagrożenie zarówno dla okazjonalnych, jak i doświadczonych użytkowników. Psychiatra z Augsburga, prof. Alkomiet Hasan, który w badaniu wprawdzie nie uczestniczył, nie pozostawia złudzeń.

Nawet stosunkowo niewielki wzrost oznacza znaczące skutki dla systemu ochrony zdrowia i społeczeństwa – ocenił ekspert. Zwrócił uwagę, że u części pacjentów mogą w przyszłości rozwinąć się poważne schorzenia psychiczne, takie jak schizofrenia

- zaznacza w rozmowie z agencją DPA.

Od kwietnia 2024 roku dorośli mieszkańcy Niemiec mogą legalnie posiadać i uprawiać konopie na własny użytek. Jednocześnie marihuana została wykreślona z niemieckiej ustawy o środkach odurzających, co znacząco ułatwiło lekarzom przepisywanie konopi medycznych. Tym samym Niemcy stały się największym w Europie, w znacznym stopniu legalnym rynkiem komercyjnym konopi medycznych.

jj, źr. wPolityce.pl, za. DW.com

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.