„Mafia w mundurze”! Ukraińskie służby w centrach rekrutacji„Mafia w mundurze”! Ukraińskie służby w centrach rekrutacji
Ukraińska policja wykrywa zorganizowane grupy przestępcze, w których mieli działać pracownicy Terytorialnych Centrów Rekrutacji, członkowie komisji lekarskich, wojskowi i cywilni pośrednicy. Według służb za pieniądze fałszowano dokumenty i umożliwiano osobom zobowiązanym do służby uniknięcie mobilizacji. Skala śledztw pokazuje, że nie chodzi o pojedyncze przypadki, lecz o poważny proceder.
Korupcja przy mobilizacji
Ukraiński serwis TSN określa sprawę dosadnie: „mafia w mundurze”. Śledczy prowadzą przeszukania i sprawdzają nie tylko dokumentację, ale również źródła pochodzenia majątków osób podejrzewanych o udział w procederze.
Chodzi o przypadki, w których funkcjonariusze Terytorialnych Centrów Rekrutacji – instytucji odpowiedzialnych za kwestie związane z mobilizacją – mieli czerpać korzyści finansowe od osób zobowiązanych do służby wojskowej.
Jak opisuje TSN, w procederze uczestniczyły osoby odpowiedzialne m.in. za negocjowanie z klientami, przygotowywanie dokumentów, dostęp do danych czy wpływanie na decyzje innych urzędników.
Takie przypadki nie są rzadkością. W procederze może uczestniczyć kilku uczestników - osoby, które negocjują, sporządzają dokumenty, mają dostęp do danych lub wpływają na decyzje innych urzędników. Wśród nich mogą być nie tylko pracownicy (centrów rekrutacji - red.), ale także członkowie (komisji lekarskich - red.), wojskowi i pośrednicy cywilni
- stwierdził pełniący obowiązki szefa ukraińskiej policji Maksym Tsutskiridze w rozmowie z serwisem Censor.NET, cytowany przez Polsat News.
Taki model działania pozwalał rozdzielić poszczególne zadania pomiędzy kilka osób. Jedni pozyskiwali zainteresowanych, inni przygotowywali dokumentację, a kolejni mieli wykorzystywać swoje stanowiska lub kontakty do uzyskania korzystnych decyzji.
Tysiące dolarów za fałszywe dane
Szef ukraińskiej policji podał przykład z obwodu chersońskiego. Organizatorzy procederu mieli pobierać 7 tys. dolarów za wprowadzenie fałszywych informacji do dokumentów wojskowych.
Tego rodzaju fałszerstwa mogły pozwalać osobom podlegającym mobilizacji na uzyskanie dokumentów umożliwiających uniknięcie służby.
Śledczy badają również majątki funkcjonariuszy centrów rekrutacji. Chodzi o sprawdzenie, czy ich dochody i zgromadzone aktywa znajdują pokrycie w legalnych źródłach przychodów.
Tsutskiridze wskazał przykład naczelnika z Bukowni. W oświadczeniu majątkowym za 2023 r. miał on nie wykazywać żadnych oszczędności. W kolejnym roku jego majątek powiększył się natomiast o 115 tys. dolarów. Tak gwałtowny przyrost majątku zwrócił uwagę śledczych i stał się przedmiotem postępowania.
428 postępowań
Problem ma znacznie większą skalę. Według informacji przywołanych przez TSN 76 naczelników Terytorialnych Centrów Rekrutacji jest podejrzanych w związku z działalnością komisji lekarskich.
Łącznie prowadzone są 428 postępowania dotyczące uchylania się od służby wojskowej oraz fałszowania wyników badań lekarskich.
Ukraińskie służby sprawdzają legalność badań przeprowadzonych u około 2,5 tys. osób. W przypadku kolejnych 6,5 tys. osób uchylono już wcześniej wydane decyzje komisji lekarskich, które uznano za nieprawidłowe.
Sprawa pokazuje więc problem wykraczający poza pojedyncze łapówki. Jeśli ustalenia śledczych się potwierdzą, w procederze uczestniczyć mogły całe łańcuchy pośredników, urzędników i osób związanych z komisjami lekarskimi.
sx/źr. wPolityce.pl za polsatnews.pl
