Le Pen ostro ws. MagyaraLe Pen ostro ws. Magyara. Oberwało się także KE!

Marine Le Pen krytykuje w nowy rząd Węgier i oskarża Budapeszt o łamanie praworządności. Jak podkreśla faworytka francuskich sondaży prezydenckich, nowe władze na Balatonem robią to "z błogosławieństwem tych, którzy uważają się za będących w 'obozie dobra'”. Peter Magyar wydaje się jednak być bezkarny, ponieważ, według Le Pen, chroni go Komisja Europejska.
To już nie są pojedyncze głosy krytyki. Coraz więcej polityków związanych z frakcją Patrioci dla Europy alarmuje, że na Węgrzech dochodzi do działań, które mają osłabić największą partię opozycyjną przy wykorzystaniu aparatu państwa.
Sprawę nagłośniła również Marine Le Pen, udostępniając wpis europosłanki Fideszu Kingi Gál. Z kolei były minister ds. europejskich János Bóka, w wywiadzie dla wPolityce.pl, mówił wprost o „rozmontowywaniu porządku konstytucyjnego” i próbie przejęcia całego państwa.
Le Pen nagłaśnia zarzuty wobec metod Magyara
Liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego udostępniła w mediach społecznościowych wpis Kingi Gál, europosłanki Fideszu i współprzewodniczącej frakcji Patrioci dla Europy w Parlamencie Europejskim. To właśnie do tej grupy należy również ugrupowanie Le Pen.
Naruszenia praworządności mnożą się na Węgrzech z błogosławieństwem tych, którzy uważają się za będących w „obozie dobra”. Demokracja natomiast nie ma obozu. Ma tylko zasady, które nowy premier Węgier, protegowany Komisji Europejskiej, właśnie depta
- napisała liderka sondaży przed wyborami prezydenckimi we Francji.
Z kolei Gál zarzuciła władzom w Budapeszcie wykorzystywanie instrumentów prawnych przeciwko największej partii opozycyjnej. Działania prokuratury określiła jako „bezprecedensowe” od czasu przemian demokratycznych z 1990 r.
Jej zdaniem, skoro polityczne osłabienie Fideszu nie przyniosło oczekiwanych efektów, rząd sięga teraz po środki prawne.
To, co dzieje się dziś na Węgrzech, jest bezprecedensowe. Prokuratorzy bez wcześniejszego powiadomienia przybyli do obiektu, w którym znajdują się serwery Fideszu, aby zająć cały system komunikacyjny partii i bazy danych. Nic podobnego nie miało miejsca od demokratycznej transformacji w 1990 roku. Po niepowodzeniu w złamaniu oporu Fideszu wobec arbitralnych rządów rządu Tiszy za pomocą środków politycznych, rząd Tiszy teraz wykorzystuje środki prawne, aby osłabić najsilniejszą partię opozycyjną. W państwie demokratycznym rządzonym praworządnością jest to nie do przyjęcia
– podkreśliła europosłanka.
Były minister Orbana: „Próbują przejąć państwo”
Jeszcze dalej idzie były minister ds. europejskich János Bóka. W rozmowie z portalem wPolityce ocenił, że od przejęcia władzy przez TISZĘ trwa systematyczne rozmontowywać konstytucyjnę.
Odkąd TISZA doszła do władzy, zaczęła rozmontowywać porządek konstytucyjny. Oni próbują przejąć państwo. Całe państwo. Usuwają wszystkich urzędników, których nie mianowali. Dotyczy to zarówno prezydenta, jak i przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego. Chcą, by podali się do dymisji, a jeśli tego nie zrobią, usuną ich ze stanowisk za pomocą legislacji
– mówił János Bóka.
"Zmiana reguł gry na trwałe"
Według Bóki zmiany nie kończą się na instytucjach państwowych. Były minister przekonuje, że kolejne reformy mają ograniczyć możliwości działania opozycji i na trwałe zmienić reguły politycznej gry.
Na dodatek usiłują zdyskredytować opozycję i uniemożliwić jej udział w przyszłych wyborach. Urząd premiera będzie można pełnić już tylko przez dwie kadencje – by Viktor Orbán już nigdy więcej nie mógł kierować rządem. Uchwalili obniżenie wynagrodzeń posłów i ministrów oraz zaproponowali ograniczenie kadencji członków parlamentu do maksymalnie 12 lat. Tym samym wysyłają sygnał do Węgrów, że mogą robić, co chcą
– wyliczał były minister w rządzie Viktora Orbana w rozmowie z portalem wPolityce.
SC/europeanconservative.com/wPolityce.pl/X
