Kara za flagi narodowe? Paranoja w BirminghamKara za flagi narodowe? Paranoja w Birmingham
Wywieszane na ulicach brytyjskiej flagi Union Jack czy angielskiej flagi św. Jerzego od lat jest mieszkańców Wysp symbolem patriotyzmu. Jednak władze Birmingham, złożone z koalicji lewicowych ugrupowań postanowiły wszcząć postępowanie prawne, które zakaże tej tradycji. Powód jest równie kuriozalny, jaka same starania rady miejskiej. Władze miasta zapewniają, że robią to dla bezpieczeństwa mieszkańców.
"Wznieście barwy!"
W Birmingham rządzi koalicja Liberalnych Demokratów, Zielonych i ugrupowań niezależnych.
Lewicowe władze chcą uzyskać nakaz sądowy dotyczący umieszczania flag na elementach infrastruktury drogowej. Jeśli sąd przychyli się do wniosku, osoby wywieszające bez zgody miasta takie symbole jak Union Jack czy flaga św. Jerzego w pobliżu dróg mogłyby zostać objęte sankcjami, w tym wysokimi grzywnami, a nawet karą do dwóch lat więzienia.
Decyzja wpisuje się w szerszą debatę toczącą się w Wielkiej Brytanii. Dla części mieszkańców narodowe flagi są wyrazem dumy z historii i tradycji kraju. Inni wskazują, że ich eksponowanie może być odbierane jako manifestacja nacjonalizmu.
W ostatnich miesiącach tysiące flag św. Jerzego pojawiły się na ulicach, rondach i budynkach w ramach inicjatywy „Raise The Colours”. Akcja była odpowiedzią na wcześniejsze decyzje samorządów o usuwaniu flag z przestrzeni publicznej.
"W imię bezpieczeństwa naszych pracowników"
Rada miejska Birmingham wymyśliła kuriozalne wytłumaczenie dla swoich działań. Tłumaczy je względami bezpieczeństwa oraz ochroną pracowników odpowiedzialnych za usuwanie flag. Jak podano, osoby wykonujące takie zadania miały być zastraszane.
Jane Baston z Partii Zielonych, odpowiedzialna w miejskim gabinecie za sprawy równości, społeczności i sprawiedliwości społecznej, przekonywała, że działania władz mają charakter prawny i opierają się na zgromadzonych dowodach.
Rada stosuje zgodne z prawem, proporcjonalne i oparte na dowodach podejście do nieautoryzowanego zajmowania dróg na autostradzie. Obejmuje to wszczęcie postępowania nakazowego w oparciu o dotychczas zebrane dowody
– powiedziała Jane Baston, cytowana przez Daily Mail.
Przedstawicielka władz dodała również:
Naszym priorytetem jest ochrona bezpieczeństwa publicznego, dobrostanu pracowników i kontrahentów, spójności społecznej oraz odpowiedzialnego wykorzystania środków publicznych.
Baston domaga się też, by mieszkańcy eksponowali wszelkie symbole narodowe wyłącznie w miejscach, na które wydano stosowne zgody.
Wcześniej było Oxfordshire
Birmingham nie jest pierwszym samorządem, który zdecydował się na podobne kroki. W ubiegłym miesiącu rada hrabstwa Oxfordshire uzyskała podstawy prawne do zakazu wywieszania flag na infrastrukturze publicznej.
Władze tego hrabstwa argumentowały, że flagi były umieszczane przez wiele miesięcy bez wymaganych pozwoleń.
Nie pomogły głosy krytyki części polityków i mieszkańców, którzy wskazywali, że narodowe symbole są elementem lokalnej i państwowej tożsamości.
Bali się zdjąć flagi palestyńskie
Kontrowersje wokół flag w Birmingham trwają od sierpnia ubiegłego roku, kiedy miasto rozpoczęło usuwanie brytyjskich symboli z latarni ulicznych.
Jak czytamy w Daily Mail, tamtejsza rada miejska po raz pierwszy wywołała oburzenie w sierpniu ubiegłego roku.
Nakazała wówczas usunięcie brytyjskich flag z latarni – jednocześnie 'zbyt bojąc się' zdejmować flagi palestyńskie bez ochrony policji
- pisze brytyjski dziennik.
Wówczas twierdzili, że flagi „narażają” życie pieszych i kierowców, mimo że znajdowały się nawet 25 stóp nad ziemią
- czytamy.
Flagi były wywieszane przez grupy mieszkańców, które – jak podkreślali organizatorzy akcji – chciały:
Pokazać Birmingham i reszcie kraju, jak dumni jesteśmy z naszej historii, wolności i osiągnięć.
sc/wPolityce.pl/Daily Mail
