Kampania prezydencka Le Pen zagrożona? Rząd rozmawiał z bankami!Kampania prezydencka Le Pen zagrożona? Francuski rząd rozmawiał z bankami!

Rząd Francji rozmawiał z bankami francuskimi o tym, by zgodziły się na finansowanie kampanii prezydenckiej Marine Le Pen - poinformował Francuski dziennik „Le Monde”. Według gazety drogą do tego może konsorcjum banków i częściowe zagwarantowanie pożyczki dla Le Pen przez państwo.
20 lipca odbyło się spotkanie w kancelarii premiera Francji z udziałem przedstawicieli głównych banków francuskich; jego tematem była kwestia finansowania kampanii liderki prawicy - przekazał dziennik w artykule, który ukaże się w druku w sobotę.
„Le Monde” podkreślił, że banki francuskie obawiają się strat wizerunkowych w sytuacji, gdyby udzieliły kredytu kandydatce prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN). Niektóre z nich w ogóle nie udzielają kredytów partiom politycznym, choć mogą obsługiwać ich konta, ponieważ na mocy francuskich przepisów każdy ma prawo do konta bankowego.
Dziennik wyjaśnił, że - ogółem - finansowanie kampanii prezydenckich „jest we Francji ryzykowne”. Tylko kandydaci, którzy uzyskają w pierwszej turze co najmniej 5 proc. głosów mogą liczyć na zwrot prawie połowy wydatków (47,5 proc., do kwoty 8 mln euro) z kasy państwowej. Le Pen nie musi obawiać się tego warunku, biorąc pod uwagę jej obecne notowania (poparcie powyżej 30 proc. - PAP). Jednak istnieją również inne ryzykowne scenariusze - co pokazał przypadek byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego. W 2012 r. organy kontrolne nie uznały jego wydatków na kampanię i nie zostały mu one zwrócone przez państwo.
Te precedensy zrażają więc francuskie banki - podkreślił „Le Monde”. Dziennik przekazał, że rząd wspiera utworzenie konsorcjum banków, które składałoby się w całości bądź częściowo z sześciu największych instytucji (BNP Paribas, Societe Generale, BPCE, Credit Mutuel, Credit Agricole, La Banque Postale). Uczestnicy podzieliliby między sobą ryzyko finansowe według modelu, w którym banki łączą siły, by wesprzeć duże projekty przemysłowe.
Uniemożliwić ingerencję zza granicy
Niemniej - jak dodał dziennik - Francuska Federacja Bankowa (FBF) „żąda jeszcze większej ochrony i chciałaby, by tej zbiorowej pożyczce towarzyszyła gwarancja publiczna”. Zapis na ten temat miałby znaleźć się w projekcie ustawy budżetowej. Gwarancja nie byłaby całkowita - państwo pomogłoby, gdyby kandydat nie przekroczył progu 5 proc., ale nie wtedy, gdy złamałby prawo.
„Le Monde” ocenił, że finansowanie kampanii Le Pen stanowi wyzwanie, jeśli chodzi o standardy demokratyczne, ale jest to również kwestia suwerenności.
Celem jest to, by wszyscy kandydaci mogli otrzymać pożyczkę francuską i by uniknąć w ten sposób działań zagranicznych sieci finansowych
- podkreślił dziennik. Jak dodał, pożyczki za granicą mogłyby bowiem skutkować ingerencjami politycznymi i cyfrowymi kampaniami dezinformacji.
Marine Le Pen w 2017 r. zwróciła się do banku rosyjskiego, by pokryć koszty swojej kampanii wyborczej. W 2022 r. pożyczki udzielił jej bank na Węgrzech; media podawały wówczas kwotę 10,6 mln euro. „Le Monde” przypomniał, że w 2022 r. premierem Węgier był Viktor Orban, który jednak przegrał tegoroczne wybory parlamentarne, co sprawia, że Le Pen trudno byłoby znów uzyskać tam fundusze.
xyz/PAP
