Imperium Zełenskiego

Imperium Zełenskiego

FacebookTwitter

Ukraina realizuje plan stworzenia mocarstwa dyktującego warunki NATO i Unii Europejskiej oraz całkowicie marginalizującego Polskę.

Ukraina wyjdzie z wojny z Rosją jako mocarstwo. Nie tylko trzymające Rosję w szachu, czyli jako realne przedmurze Zachodu, lecz także decydujące o kształcie i przyszłości Europy. O tym, jak będą się zmieniać Unia Europejska i NATO, kto będzie gwarantem pokoju na Starym Kontynencie. A także o roli Polski, która ukraińskiemu mocarstwu może tylko służyć, bo rywalizować z nim nie będzie w stanie.

To nie jest „sen wariata śniony nieprzytomnie” – gdyby odwołać się do słów Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego z wiersza „Serwus, madonna”. Plany prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i kijowskich elit dotyczące przekształcenia Ukrainy w mocarstwo regionalne po zakończeniu wojny z Rosją bazują na koncepcji „pokoju poprzez siłę” oraz pozycji strategicznego gwaranta bezpieczeństwa dla całej Europy. Fundamentem tej wizji są wciąż ewoluujące założenia Planu Zwycięstwa, przedstawionego 16 października 2024 r. w Radzie Najwyższej, a dzień później na posiedzeniu Rady Europejskiej. Zełenski oficjalnie zaproponował, aby po wojnie ukraińskie jednostki wojskowe – posiadające wyjątkowe, wieloletnie doświadczenie w pełnoskalowej wojnie konwencjonalnej – zastąpiły niektóre kontyngenty sił zbrojnych USA stacjonujące w bazach na terenie Europy. Ukraińska armia ma się stać główną siłą odstraszającą i zabezpieczającą przed ponowną agresją na kontynencie, co uczyni z Ukrainy kluczowego architekta europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Bezwarunkowe zaproszenie do NATO stanowi pierwszy i najważniejszy punkt planów Zełenskiego. Członkostwo w Pakcie ma ostatecznie przypieczętować status Ukrainy jako pełnoprawnego, podmiotowego, a wręcz dominującego gracza w Europie Środkowo-Wschodniej. Budowa nowoczesnego, odpornego i suwerennego państwa ukraińskiego zakłada wdrażanie zaawansowanych programów zbrojeniowych, takich jak paneuropejska inicjatywa antybalistyczna Freya czy współpraca w ramach formatów obronnych SAFE, wspieranych kwotą do 150 mld euro.

Kijów proponuje swoim zachodnim partnerom (USA, NATO i UE) specjalne porozumienia dotyczące ochrony oraz komercyjnego wykorzystania ukraińskich złóż minerałów krytycznych (takich jak lit, tytan, uran i grafit), które są kluczowe w nowoczesnych technologiach i transformacji energetycznej. Ukraina ma być hubem technologicznym, masowo produkującym drony, systemy walki elektronicznej oraz nowoczesną artylerię na potrzeby globalnych rynków.

Władze w Kijowie uznały, że Polska odegrała już swoją rolę jako zaplecze logistyczne i dostawca pierwszej pomocy militarnej. W takich celach jak powojenna odbudowa czy integracja z UE i NATO Ukraina potrzebuje partnerów o znacznie większych zasobach finansowych i wpływach politycznych. Stąd wyraźne zbliżenie prezydenta Zełenskiego z Niemcami i Francją, czego symbolem stało się powołanie w Paryżu koalicji antybalistycznej Freya z pominięciem Polski. Kijów rozmawia z najsilniejszymi graczami ponad głowami władz w Warszawie, bo nie uważa ich ani za partnera, ani za godnego rywala. A jeśli to się nie spodoba i wywoła jakieś kontrposunięcia, Ukraina może potraktować Polskę jak wroga.

Naród wybrany

Nieprzypadkowo mesjanistyczny czy teologiczny wymiar ukraińskiemu mocarstwu i tworzącemu je narodowi stara się nadać generał, który karierę zrobił w wywiadzie, a obecnie jest szefem kancelarii prezydenta Zełenskiego. To Kyryło Budanow 10 lipca 2026 r. obwieścił, że „Ukraińcy to naród wybrany. Wśród Słowian jest on z pewnością wybrany. Dlatego wszyscy trwamy i będziemy trwać – stąd wszystko wyszło, całe prawosławie przyszło do Słowian właśnie stąd. Nikt nie może tego zmienić, jakkolwiek by nie próbowano”. Zełenski celowo wystawia Budanowa, bo to on jest symbolem ukraińskiej siły, a ma być wręcz straszakiem. Brał udział w wojnie w Donbasie w 2014 r., uczestnicząc w kilku operacjach specjalnych, gdzie dwukrotnie został ranny. Jak ujawnił w 2024 r. „The New York Times”, należał do elitarnej jednostki HUR – 2245, szkolonej w sekrecie od ok. 2016 r. przez CIA. Na początku 2020 r. został zastępcą dyrektora Departamentu Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy, a już kilka miesięcy później szefem Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony (HUR). Miał wówczas zaledwie 34 lata. Rok później został awansowany na stopień generała brygady, a w latach 2022 i 2023 na kolejne stopnie generalskie – generała majora i generała porucznika.

Nieprzypadkowo właśnie Budanow pojawił się w imieniu Zełenskiego w Warszawie, gdy doszło do kryzysu po nazwaniu ukraińskiej jednostki imieniem „Bohaterów UPA”. To on stwierdził, że „Ukraina nie przyjmie ultimatum od nikogo na tym świecie. Ostatnio to Rosja próbowała postawić nam ultimatum. Bez urazy wobec Polski, ale jest nieco potężniejsza niż Polska, a my i tak go nie przyjęliśmy. Tak, jest ciężko, źle, jest dużo krwi. Ale nawet ich ultimatum nie przyjęliśmy. Dlaczego ktoś więc sądzi, że przyjmiemy coś innego, z innej strony? Nie należy rozmawiać z nami za pomocą ultimatum”. To zabrzmiało jak groźba. I miało tak zabrzmieć.

Zarówno Polska, jak i Ukraina widzą się w roli naturalnego lidera pasa państw między Bałtykiem a Morzem Czarnym, co rodzi strukturalny konflikt interesów. Warszawa dąży do budowy silnego bloku bazującego na inicjatywie Trójmorza i sojuszu z USA, w którym Rzeczpospolita – jako największa gospodarka regionu – jest naturalnym zwornikiem i reprezentantem interesów Europy Środkowej. Kijów uważa, że to Ukraina, dysponując dużą, zmodernizowaną w boju armią, ponosząc krwawą ofiarę i kontrolując strategiczne zasoby, wywalczyła sobie moralne i militarne prawo do bycia głównym gwarantem bezpieczeństwa w tej części kontynentu. To, co dla wielu Polaków było szokiem, czyli ujawnienie przez Zbigniewa Parafianowicza w książce „Kłopot z Zełenskim” propozycji Ukrainy złożonej USA (latem 2023 r.), by po wycofaniu wojsk amerykańskich z Polski zastąpiły je siły ukraińskie, w Kijowie jest traktowane jako oczywistość. Przecież plan zastąpienia wojsk USA w Europie siłami ukraińskimi wprost pozycjonuje Ukrainę jako nowego regionalnego hegemona.

Krzysztof Wojczal, prawnik, analityk i publicysta, zauważył, że „Kijów czuje się silniejszy niż Warszawa – tak było przed 2014 r., przed 2022 r. i, o ironio, także teraz – więc nie ma szans na żadne braterstwo, bo oni nasze przytulasy będą traktować jako podstęp w drodze do oswojenia i asymilacji. Ich nastawienie mentalne wyklucza braterstwo i partnerstwo na równych zasadach. Chcą nas rozgrywać z Berlinem jako gracz silniejszy”.

Jeszcze dalej idzie publicysta i analityk dr Józef Orzeł: „Elita ukraińska postanowiła zagrać po bandzie, na wielkim ryzyku, ale o ogromną stawkę. Będzie gwarantem bezpieczeństwa Bałtów, a może i Skandynawii. Pośle tam 5–15 tys. żołnierzy ze swego zaplecza i Rosjanie nie zaatakują, jeśli Bałtowie będą się bali ukraińskich ”okupantów„, dośle się tam korpus żołnierzy niemieckich i holenderskich – wtedy niepotrzebny będzie obronny blok Międzymorza i kierownicza rola Polski w nim. Wtedy Polska, bez siły Międzymorza, nie będzie mogła negocjować z Berlinem i Brukselą (B&B) transakcji: bezpieczeństwo wschodniej flanki w zamian za zostawienie jej w spokoju, bez ideologicznego przymusu tworzenia jednego państwa z UE, genderyzacji, migracji i klimatyzacji. B&B będą mogły narzucać Polsce i reszcie UE, co będą chciały. Polska (i reszta UE) straci suwerenność”. Józef Orzeł uważa, że „Ukraina nie musi wchodzić do UE – po co jej kolonizacyjna polityka B&B. Ukrainie wystarczy wspólny wolny rynek, co już Merz jej obiecał. Ukraina okaże się najbardziej innowacyjnym krajem Europy – jej rząd pozwoli innym gałęziom biznesu działać tak, jak zbrojeniowemu – bez biurokratycznych regulacji, oddolnemu, prywatnemu, rozproszonemu. Najpierw przemysł dual use, a potem cywilny. Ukraina zbuduje nowy ustrój jak w Chinach: autorytarny w polityce, liberalny w gospodarce (z korupcją, jak zwykle, jako ”smarem„ w trybikach biznesu)”. Z tego wynika, że „Polska dla Ukrainy jest głównie rywalem, którego trzeba pozbawić suwerenności. […] Ukraina zaczyna prowadzić politykę imperialną, w swoim interesie. Elita ukraińska to ukraińscy sowieci, tyle że antyrosyjscy. Po ustaniu gorącej wojny powstaną dwie osie: Niemcy–Rosja i Niemcy–Ukraina. Jeśli USA wycofają się z Europy, obie osie połączą się w trójkąt współpracy – ze skolonizowaną Polską pośrodku. Jak do tego nie dopuścić? Budować suwerenny blok obronny Międzymorza, popierać i wybierać tylko tych polityków, którzy wspólnie zaplanują jego powstanie i działanie. A wyborcy muszą stale, codziennie kontrolować jego realizację”.

Prosty plan

Władze Ukrainy sformułowały swoje mocarstwowe zamiary w pięciu punktach planu Zełenskiego z października 2024 r. Pierwszy dotyczył natychmiastowego zaproszenia Ukrainy do NATO. Drugi zakładał wzmocnienie ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego i zniesienie zakazu przeprowadzania uderzeń rakietowych na cele wojskowe na terytorium Rosji. Trzeci mówił o rozmieszczeniu na Ukrainie „kompleksowego niejądrowego pakietu odstraszania strategicznego”, który mógłby skutecznie odstraszać Rosję przed dalszą agresją. Czwarty proponował podpisanie z zachodnimi partnerami specjalnej umowy o ochronie i wykorzystaniu znajdujących się na Ukrainie strategicznych surowców mineralnych. Piąty obejmował ofertę rozmieszczenia w bazach na terenie Europy żołnierzy ukraińskich zamiast amerykańskich sił. Pomóżcie nam, a będziemy waszym żandarmem – tak można streścić tę propozycję.

Swoją drogę do mocarstwowości Ukraina rozpoczęła od propozycji wojskowych (zbrojeniowych). Na początku lipca 2026 r. dziewięć europejskich państw wraz z Ukrainą rozpoczęło prace nad utworzeniem koalicji na rzecz rozwoju obrony antybalistycznej. Wspólną deklarację podczas szczytu tzw. koalicji chętnych podpisano w Paryżu. Polska nie znalazła się w tym formacie. Pod dokumentem podpisali się przywódcy Danii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Norwegii, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Włoch oraz Ukrainy. Sygnatariusze podkreślili, że rosnące zagrożenie ze strony pocisków balistycznych wymaga budowy nowoczesnego, zintegrowanego systemu obrony Europy. Jednym z filarów projektu mają być doświadczenia Ukrainy zdobyte podczas trwającej wojny z Rosją. Rząd Donalda Tuska, a konkretnie przedstawiciele MON, MSZ i Ministerstwa Aktywów Państwowych, negocjował z Ukraińcami udział Polski w koalicji antybalistycznej, ale został „wysłany na drzewo”. Ukraińcy powiedzieli zachodnim partnerom, że z wojskowego punktu widzenia Polska nie ma nic do zaproponowania w kwestii tworzenia tarczy antybalistycznej.

Kijów odpowiada w tej koalicji za opracowanie i dostarczenie pocisków przechwytujących. Projekt ma realizować prywatna ukraińska firma Fire Point, która opracowała pocisk FP-7.x. Obecnie podstawą obrony Kijowa są amerykańskie systemy MIM-104 Patriot. Pojedynczy pocisk przechwytujący PAC-3 kosztuje jednak 5–7 mln dol, a koszt produkcji ukraińskiej rakiety FP-7.x szacuje się na ok. 700 tys. dol. Chodzi o pocisk przechwytujący rosyjskie rakiety balistyczne, których produkuje się 600–800 rocznie. Dzięki wsparciu finansowemu i technologicznemu największych europejskich koncernów zbrojeniowych system Freya ma być masową, łatwą w montażu i tanią alternatywą. To pozwoli Ukrainie samodzielnie ochronić własną przestrzeń powietrzną.

Spółka Fire Point odpowiada za przygotowanie produkcji serii dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu FP-1 (do 1,6 km), średniego zasięgu FP-2 (do 200 km), pocisków manewrujących dalekiego zasięgu FP-5 Flamingo (do 3 tys. km), a także pocisków balistycznych: taktycznego FP-7 o zasięgu do 200 km i operacyjnego FP-9 o zasięgu do 855 km. „Wkrótce rakiety przechwytujące będą na niebie nie tylko Ukrainy, lecz także całej Europy” – napisał na swoim profilu na portalu X współwłaściciel i główny konstruktor Fire Point Denys Sztilerman. Spółka opracuje pocisk przechwytujący FP-7.x o długości 7,25 m i średnicy kadłuba 0,53 m (1,15 m wraz z usterzeniem). Lekki kadłub ma być całkowicie kompozytowy. Pocisk ma osiągać prędkość do 1,5 m/s (Ma 4,4), co pozwoli na przechwytywanie rakiet balistycznych. Mają być wystrzeliwane z opracowywanej samobieżnej wyrzutni. Razem z niemiecką spółką Diehl Defence ma zostać opracowana głowica poszukiwawcza z czujnikiem podczerwieni dla pocisku. Architektura systemu Freya ma bazować na protokołach systemów wymiany danych klasy Link 16 standardu NATO STANAG 5516 i protokołach wymiany danych ASTERIX, centrum dowodzenia FDC (Fire Distribution Center) norweskiej spółki Kongsberg Defence & Aerospace oraz opcjonalnych systemów radiolokacyjnych, takich jak Giraffe 8A/4A szwedzkiej spółki Saab Defence and Security i Ground Master GF300/400 francuskiej grupy Thales jako radarów wykrywania, a także GFTR-2100/48 duńskiej spółki Weibel Scientific A/S lub Kronos Land włoskiej grupy Leonardo jako radarów śledzenia.

Widać wyraźnie, jak Ukraina umiejętnie wciągnęła przemysł zbrojeniowy Europy w realizację swoich celów, stając się przy tym państwem, którego nie da się potem zmarginalizować ze względu na dostarczanie kluczowych elementów systemu. I to ma być wojskowa część ukraińskiej mocarstwowości. Polska została z tego wyeliminowana, by pokazać, iż skoro nie jest ważnym graczem obecnie, nie będzie nim też w przyszłości. Prezydent Zełenski i ukraińskie elity uważają, że po wojnie Ukraina zostanie przez Zachód uznana za naturalnego lidera regionu. Jeśli Polska zostanie wyeliminowana z tej rywalizacji już na początku – a tak się dzieje w związku z koalicją obrony antybalistycznej – nasz kraj nie będzie dla Ukrainy przeszkodą w jej snach o potędze i mocarstwowości. I tu prezydent Zełenski czy jego przyboczny Budanow wyraźnie dają do zrozumienia, że po wojnie Polska może się tylko podporządkować Ukrainie, a jeśli tego nie zrobi, pozna wszelkie złe strony bycia jej wrogiem.

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.