Genderowe szaleństwo za Odrą, czyli raz w roku zmiana płci
Genderowe szaleństwo w Niemczech. Raz w roku będzie można legalnie zmienić płeć. Beż żadnych formalności

W Wielkiej Brytanii zamknięto jedyną klinikę tożsamości płciowej dla dzieci. Niemcy idą konsekwentnie w odwrotnym kierunku.
„W Berlinie w poniedziałek jesteś kobietą, we wtorek mężczyzną a w środę znakiem drogowym“ – żartował niemiecki komik Mario Barth minionego grudnia w programie Riverboat w telewizji publicznej MDR. Ciekawe czy wciąż jest mu do śmiechu, bowiem dziś Bundestag będzie debatował – w drugim i trzecim czytaniu, a być może i głosował - nad tzw. ustawą o samostanowieniu (Selbstbestimmungsgesetz), która ma zastąpić zdaniem obecnej koalicji rządzącej z SPD, Zielonych i FDP „przestarzałą” ustawę o transseksualizmie z 1980 r.
Zwykłe oświadczenie
Według nowej ustawy, której projekt został zatwierdzony w poniedziałek w komisji ds. rodziny Bundestagu płeć powinna stać się kwestią czysto subiektywną. Dorośli obywatele i nieletni od 14 do 18 lat będą mogli raz w roku wybrać, czy są mężczyznami, kobietami, a może interseksualni lub niebinarni. Jeśli ktoś będzie chciał zmienić imię lub wpis dotyczący płci, będzie musiał w przyszłości złożyć w urzędzie stanu cywilnego zwykłe oświadczenie. Będzie to niezależne od tego, czy poddał się już zabiegowi i operacji medycznej mającej na celu korektę płci. Na dodatek rodzice też niewiele będą mieli do powiedzenia, jeśli chodzi o płeć ich dziecka. Do 18 roku życia ich zgoda będzie wprawdzie formalnie wymagana, ale można będzie ją obejść wskazując na „dobro i interes dziecka”. Rodzice, którzy chcą odmówić swojemu 15-letniemu synowi rejestracji jako dziewczynki, będą musieli udowodnić, że zmiana byłaby sprzeczna z dobrem dziecka. Nie będzie także obowiązku odbycia rozmowy z psychologiem, lub innej formy doradztwa dla nieletnich.
