Francja tonie w długach. Jest propozycja: Zmniejszyć składkę do UEFrancja tonie w długach. Jest propozycja: Zmniejszyć składkę do UE
Francja ma coraz większy problem z zadłużeniem, a przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi trudno o polityczną zgodę na ograniczenie wydatków. Dług przekroczył już 3,5 bln euro, rosną koszty jego obsługi, a politycy przedstawiają rozwiązania, które mogą dodatkowo zwiększyć niepokój inwestorów.
Francja płaci coraz więcej za dług
Jak pisze „Rzeczpospolita”, „dług kraju i koszt jego obsługi rosną lawinowo”, podczas gdy przed wyborami prezydenckimi politycy nie myślą o zaciskaniu pasa. Premier Sébastien Lecornu ostrzega:
Nie jestem optymistą. Sytuacja jest poważna.
Jego możliwości działania są jednak ograniczone, ponieważ rząd nie ma większości w Zgromadzeniu Narodowym.
Jak czytamy w "Rz", jeszcze w 2020 r. Francja przeznaczała na odsetki od zadłużenia około 30 mld euro. Tymczasem tylko w pierwszych sześciu miesiącach tego roku koszt ten przekroczył 35 mld euro. Łączna wartość francuskiego długu przekroczyła 3,5 bln euro, czyli 118 proc. PKB. Więcej w relacji do gospodarki mają w UE jedynie Grecja i Włochy.
Le Pen i Mélenchon proponują radykalne rozwiązania
Wraz ze zbliżaniem się wyborów prezydenckich pojawiają się propozycje rozwiązania problemu zadłużenia. Marine Le Pen, liderka Zjednoczenia Narodowego, chce zmniejszenia o połowę francuskiej składki do budżetu UE.
Jeszcze dalej idzie Jean-Luc Mélenchon, lider Francji Niepokornej. Zapowiada anulowanie zobowiązań znajdujących się w bilansie Banku Francji. Chodzi o około 18 proc. francuskiego długu, czyli ponad 500 mld euro.
Francuski bank centralny jest częścią Eurosystemu i podlega Europejskiemu Bankowi Centralnemu. Anulowanie długu oznaczałoby więc w praktyce finansowanie państwa przez bank centralny i podważyłoby wiarygodność unii walutowej.
Nawet więc gdyby Mélenchon doszedł do władzy, pozostałe kraje eurolandu nie zgodzą się więc na taki ruch
- czytamy w "Rz".
Inwestorzy coraz bardziej nieufni
Na razie efektem propozycji Le Pen i Mélenchona jest przede wszystkim wzrost obaw inwestorów. Domagają się oni większej premii za zakup francuskiego długu, co przekłada się na wzrost jego rentowności i dalsze zwiększenie kosztów obsługi.
Problem narasta od lat. Emmanuel Macron obejmował urząd prezydenta w 2017 r. z planem uzdrowienia finansów publicznych. Francja miała zrównoważyć dochody i wydatki, a w zamian Niemcy miały poważnie potraktować francuskie propozycje reform UE.
Plan nie został zrealizowany. François Hollande pozostawił dług na poziomie 98 proc. PKB, a deficyt wynosił nieco ponad 3 proc. PKB. Obecnie deficyt przekracza 5 proc. PKB, a zadłużenie wzrosło o około 20 pkt proc. PKB.Niesk
Nieskuteczna polityka Macrona
Macron stawiał na obniżenie podatków, licząc na pobudzenie gospodarki. Zlikwidował m.in. podatek od wielkich fortun. Nie przeprowadził jednak równocześnie reform strukturalnych ograniczających wydatki państwa.
Francja nadal przeznacza na wydatki publiczne około 58 proc. PKB – najwięcej w UE. Gdy pojawiały się kolejne kryzysy, odpowiedzią były przede wszystkim programy pomocowe. Tak było podczas protestów Żółtych Kamizelek, pandemii COVID-19 oraz kryzysu energetycznego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Polityka ta nie przełożyła się na silny wzrost gospodarczy. W tym roku francuski PKB ma zwiększyć się zaledwie o 0,7 proc., a bezrobocie ponownie rośnie – do 8,2 proc. osób w wieku produkcyjnym.
Reforma emerytalna zawieszona
Problemy finansowe pogłębiła sytuacja polityczna. Po przedterminowych wyborach parlamentarnych w 2024 r. obóz Macrona znalazł się w mniejszości. Po upadku rządów Michela Barniera i François Bayrou prezydent, chcąc utrzymać kolejnego premiera, Sébastiena Lecornu, przystał na warunki Partii Socjalistycznej.
Zawieszona została reforma podnosząca wiek emerytalny z 62 do 64 lat. Ma to bezpośrednie znaczenie dla finansów państwa. Około 80 proc. wzrostu wydatków publicznych pochłaniają subwencje socjalne, a starzenie się społeczeństwa zwiększa koszty emerytur i opieki zdrowotnej.
Dług w rękach zagranicznych inwestorów
Francja przez lata korzystała z niskich stóp procentowych EBC i relatywnie niewielkich wydatków na obronę. Te warunki już nie obowiązują. Wzrost inflacji wymusił zaostrzenie polityki pieniężnej, a zagrożenie ze strony Rosji zwiększyło presję na rozbudowę francuskiej armii.
Jak podaje „Rzeczpospolita”, powołując się na niedawny artykuł w „Le Monde”, grupa czołowych francuskich ekonomistów przewiduje, że koszty obsługi długu wzrosną z 78 mld euro w tym roku do 124 mld euro w 2030 r. Ich zdaniem francuski dług może wówczas sięgnąć 130 proc. PKB, a deficyt zamiast się zmniejszyć wzrośnie do 7 proc. PKB.
Dodatkowym zagrożeniem jest struktura zadłużenia. Około 60 proc. francuskiego długu znajduje się w rękach zagranicznych inwestorów, którzy w razie pogorszenia oceny sytuacji gospodarczej mogą być bardziej skłonni do wycofania kapitału.
sc/źr. wPolityce.pl za "Rzeczpospolita"
