Europa jaką znamy odchodzi w przeszłość
Europa jaką znamy odchodzi w przeszłość. "Bez przełamania takiej postawy (...) szanse na życie w pokoju będą coraz mniejsze"

"Płacimy podatki, mamy zatem prawo oczekiwać od państwa, że ono nas obroni".
Lewis Page, komentator The Telegraph, zwrócił uwagę na to, że obecnie debata w Wielkiej Brytanii, ale także w innych państwach będących europejskimi członkami NATO, koncentruje się wokół kwestii podniesienia wydatków na bezpieczeństwo do poziomu 2,5 proc., a najambitniejsi chcą aby to było 3 proc. Tylko, jak słusznie zauważa, w czasie zimnej wojny Wielka Brytania wydawała na swe siły zbrojne od 4 do 5 proc. swego PKB, dlaczego zatem nie dyskutuje się powrotu do tego poziomu? To bardzo ciekawa kwestia, bo jak zauważa publicysta, Londyn ma możliwości skokowego zwiększenia wydatków na siły zbrojne, ale najwyraźniej nie jest w stanie podjąć niezbędnych decyzji. Niedawno komisja Izby Gmin analizująca wydatki budżetowe ujawniła, że według jej szacunków (po „wyczyszczeniu” oficjalnych sprawozdań z danych będących przejawem twórczej księgowości) wydatki Wielkiej Brytanii na bezpieczeństwo wynoszą 32 mld funtów rocznie. Nie jest to mało, ale kwota ta blaknie w zestawieniu z 1 189 mld funtów, jakie rocznie wydaje brytyjski rząd. Page policzył, że jeśliby zmniejszyć tylko o 3 proc. środki przeznaczane z budżetu centralnego na różne pozawojskowe cele, to wówczas brytyjskie siły zbrojne mogłyby dostać o 100 proc. więcej pieniędzy. Podwojenie budżetu na bezpieczeństwo nie jest, w świetle tych danych, jakimś herkulesowym wysiłkiem, ale realną opcją, oczywiście o ile bogate państwa Zachodu będą w stanie podjąć niezbędne decyzje. Póki co nie są, bo jak zauważył Page, „uzależniliśmy się” od naszego państwa dobrobytu, które pożera coraz większą część środków publicznych, uzależniliśmy się do tego stopnia, że na obronę możemy przeznaczyć jedynie „drobniaki”.
To bardzo ciekawe uwagi, pozwalają bowiem zrozumieć dlaczego Amerykanie, gdzie walfare state nie jest tak rozwinięte jak w Europie, nie są w stanie zrozumieć i nie chcą godzić się, na to aby finansować bezpieczeństwo naszego kontynentu. Z ostatnich danych NATO opublikowanych przez Jensa Stoltenberga w corocznym sprawozdaniu wynika, że o ile brać pod uwagę PKB to Stany Zjednoczone mają 53 proc. potencjału NATO, ale już w przypadku nakładów na siły zbrojne ponoszą 67 proc. nakładów. W amerykańskich elitach, i potwierdzają to szacunki brytyjskiego publicysty, ukształtował się, moim zdaniem, pogląd, że nie tylko Europa powinna, ale również może skokowo zwiększyć poziom wydatków na bezpieczeństwo. Może, ale nie chce tego robić, bo musiałaby zrezygnować z dotychczasowego modelu życia, znacznie wygodniejszego, z bardziej rozbudowanym socjalem, niż ma to miejsce w Stanach Zjednoczonych.
