Europa bezbronna wobec ataków? Raport mówi o "poważnych lukach"Europa bezbronna wobec ataków? Raport mówi o "poważnych lukach"

Za mało dronów i amunicji, niewystarczająca obrona powietrzna. Nowy raport wskazuje na luki w zdolnościach obronnych UE, które wymagają pilnych działań. Tymczasem komisarz UE ds. obronności ostrzega przed kolejnymi atakami sabotażu ze strony Rosji.
Z najnowszego raportu UE, który przedstawiła unijna komisarz do spraw zagranicznych Kaja Kallas podczas spotkania szefów resortów obrony państw członkowskich, wynika że choć udało się wzmocnić siłę militarną krajów UE, to wciąż istnieją istotne luki w systemie obronnym.
Choć raport nie został upubliczniony, z nieoficjalnych informacji niemieckiej agencji prasowej DPA wynika, że autorzy analizy wskazują przede wszystkim na niedobory w obronie powietrznej, zdolnościach związanych z wykorzystaniem dronów oraz w zapasach amunicji. Dotychczasowe działania w tych obszarach uznano za niewystarczające, by zgodnie z planem znacząco zwiększyć gotowość obronną Europy do 2030 roku.
Niemcy chcą zwiększenia nakładów na obronność
Niemiecki wiceminister obrony Sebastian Hartmann zwrócił uwagę, że nie da się skutecznie odeprzeć nowych zagrożeń przy niskich nakładach na armię, tak jak miało to miejsce do tej pory wśród krajów UE. Wezwał pozostałe kraje wspólnoty do zdecydowanego zwiększenia wydatków wojskowych, wzorem Niemiec.
Dlaczego europejski przemysł obronny miałby rozbudowywać moce produkcyjne, jeśli państwa nie dają mu jasnego sygnału, że będą zamawiać jego produkty?
- pytał Hartmann, który zastępował w Brukseli niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa.
Dokument przygotowany przez Europejską Agencję Obrony przy wsparciu Komisji Europejskiej i wysokiej przedstawiciel UE ma zostać omówiony podczas jesiennego szczytu unijnych przywódców.
Rosja szykuje dywersję. UE wprowadzi protokół bezpieczeństwa
Tuż przed naradą w Brukseli Kaja Kallas ostrzegła, że według informacji wywiadowczych Rosja planuje „kolejne akty sabotażu” oraz „ataki na naszą demokrację, żeby podzielić nasze społeczeństwa i je zastraszyć”.
Z tego też powodu Unia Europejska chce stworzenia protokołu bezpieczeństwa na wypadek sytuacji kryzysowej, wzorem NATO i jego artykułu 4 traktatu. Jest to pomysł, który już wcześniej przedstawiała przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.
Jeśli któreś państwo członkowskie uruchomi ten protokół, wszystkie pozostałe państwa zbierają się i koordynują europejską reakcję
– opisywała swoją propozycję szefowa KE.
Chodzi tu o „wszystko, co mieści się poniżej progu zbrojnego ataku, oraz o to, jak możemy działać wspólnie z Komisją Europejską, państwami członkowskimi i Służbą Działań Zewnętrznych, aby „wykorzystać narzędzia, które mamy do dyspozycji na różnych poziomach”
- wyjaśniła Kallas.
Na razie nie jest jasne, jak konkretnie mógłby wyglądać unijny protokół kryzysowy. W zeszłym tygodniu wysoki rangą urzędnik UE powiedział, że chodzi o „wykorzystanie i połączenie istniejących narzędzi”. Jako przykłady podał zespoły operacyjne zajmujące się zagrożeniami hybrydowymi, a także fundusze dla dotkniętych państw członkowskich oraz mechanizmy awaryjne pozwalające na zawieszenie niektórych regulacji.
kh/DPA/DW
