Chwile grozy na pełnym morzu! Kaszalot roztrzaskał kadłub jachtuChwile grozy na pełnym morzu! Kaszalot roztrzaskał kadłub jachtu

FacebookTwitter

Czworo żeglarzy stoczyło dramatyczną walkę o życie na środku południowego Pacyfiku po tym, jak w ich jacht uderzył potężny kaszalot. Rozpoczęła się walka o życie. Dzięki sprawnej akcji ratunkowej nowozelandzkich służb udało się zapobiec tragedii na otwartych wodach, 250 mil od wyspy Norfolk.

Jacht Tai Tam płynął pod australijską banderą i mierzył 52 stopy długości. Jak podaje stacja CBS News, jednostka zderzyła się z kaszalotem dokładnie 250 mil morskich na północ od wyspy Norfolk. Spokojna wyprawa przez odległe rejony oceanu w jednej chwili zamieniła się w dramatyczną walkę o życie.

Uderzenie nastąpiło niespodziewanie w nocy, wywołując natychmiastowy wstrząs całej konstrukcji.

Rozległ się jakby głośny łomot. Całą łódź odrzuciło w bok

- relacjonowała Jemma Cooper.

Na pokładzie jednostki znajdowali się również jej mąż Jeremy Cooper, Nowozelandczyk Terry Hetherington oraz Francuz Martin Jaffre.

Wyścig z czasem na uszkodzonej jednostce

Siła uderzenia ssaka okazała się dewastująca. Kaszalot rozciął kadłub i doprowadził do pęknięcia konstrukcji z włókna szklanego. W mgnieniu oka zniszczeniu uległ również ster. Załoga straciła możliwość kierowania uszkodzonym jachtem.

Gdy woda zaczęła wdzierać się do wnętrza, załoga podjęła próby ratowania łodzi. Martin Jaffre usiłował uszczelnić powstałe wyrwy za pomocą dostępnych środków, w tym piany montażowej. Francuski żeglarz nurkował pod jednostką, aby ocenić skalę zniszczeń kadłuba. Szybko stało się jasne, że uszkodzenia są zbyt rozległe.

Błyskawiczna akcja nowozelandzkich służb

W obliczu nieuchronnego zatonięcia jednostki załoga zachowała zimną krew. W sobotę o godzinie 13:00 czasu nowozelandzkiego, około 30 minut po uderzeniu, żeglarze aktywowali radioboję awaryjną.

Wydaliśmy pełny sygnał mayday

- powiedział Terry Hetherington, członek załogi z Nowej Zelandii, cytowany przez CBS News, dodając, że przez następne kilka godzin wylewali tyle wody, ile się dało.

Nowozelandzkie Siły Zbrojne skierowały w rejon katastrofy samolot patrolowy P-8A Poseidon. Jak wskazuje Euronews, załoga maszyny Królewskich Nowozelandzkich Sił Powietrznych nawiązała bezpośrednią łączność radiową z rozbitkami. Następnie sprawnie skoordynowała operację ratunkową na odległym akwenie.

Dzięki współpracy ratowników wszyscy członkowie załogi zostali bezpiecznie ewakuowani i nie odnieśli żadnych obrażeń.

To co najmniej drugi podobny incydent w ostatnim czasie: w lipcu u wybrzeży Nowego Jorku wieloryb uderzył w łódź straży pożarnej. Samce kaszalotów mogą osiągać nawet 60 stóp długości, co czyni je poważnym zagrożeniem również dla dużych jachtów.

tt/źr. wPolityce.pl za CBS News, Euronews, X

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.