WIDEO

Brutalne protesty we Francji! Wdarto się do budynku władzBrutalne protesty we Francji! Wdarto się do budynku władz

mid-epa13311394.webp
Zamieszki w Paryżu (fot. EPA/PAP)
FacebookTwitter

Szef MSW Francji Laurent Nunez poinformował w sobotę wieczorem, że ok. 550 tys. osób, w tym 110 tys. w Paryżu, uczestniczyło w demonstracjach w całym kraju. Podkreślił, że wraz z demonstracjami doszło też do aktów wandalizmu ze strony setek czy nawet tysięcy sprawców. Zatrzymano 400 osób. W niektórych miejscach doszło do poważnych incydentów, np. w Marsylii, gdzie grupa ludzi wdarła się do budynku merostwa.

Nunez na wieczornej konferencji prasowej oskarżył grupy skrajnej lewicy o to, że sprawiły, iż demonstracje wymknęły się spod kontroli.

Grupy kilkuset czy kilku tysięcy wandali, podżeganych w sposób bardzo wyraźny przez skrajną lewicę, atakowały siły porządku publicznego

- powiedział minister.

Wyliczył ataki bądź próby ataków na merostwa w: Marsylii, Lilles, Calais i Angers,  czy budynki prefektur – jak w Bordeaux. Atakowano też komisariaty, m.in. w Marsylii i Breście – relacjonował minister. Poinformował również, że 60 policjantów zostało rannych. 

 

W Marsylii grupa ludzi sforsowała drzwi do budynku merostwa i na krótko wtargnęła do środka. Mer miasta (drugiego co do wielkości we Francji) Benoit Payan poinformował, że rozmawiał z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i do Marsylii skierowane zostaną dodatkowe siły policji. 

 

Do podobnego incydentu doszło w Lille, gdzie grupa ludzi sforsowała kilka wejść i niektórzy zdołali wejść do siedziby lokalnych władz i splądrować niektóre pomieszczenia. Sprawcy zbiegli, zanim przybyła policja.

 

Nunez dodał, że od popołudnia doszło do plądrowania sklepów m.in. w Strasburgu, Nantes, Rennes, Tuluzie i innych miastach.

Wcześniej informowano o atakach i grabieżach sklepów w Paryżu, w rejonie placu Republiki, a następnie bulwaru Magenta. Nastąpiło to po przejściu tą trasą głównej demonstracji organizowanej w Paryżu pod hasłami protestu przeciwko rosnącym kosztom życia.

Prezydent Francji Emmanuel Macron napisał wieczorem w sobotę w serwisie X, że we Francji „nie ma miejsca dla przemocy”. Zapewnił, że sprawcy ataków na budynki publiczne i sklepy zostaną ukarani. Zaapelował o jedność w obliczu „tych, którzy sieją chaos”.

Premier Sebastien Lecornu w komentarzu na X oskarżył niektóre siły, że chcą, by te akty przemocy stały się „rozgrzewką” przed wyborami prezydenckimi, i zapewnił, że władze nie dadzą się zastraszyć.

17 października miał być dniem połączonych protestów różnych grup zawodowych i społecznych przeciwko rosnącym kosztom życia. Od tygodni na portalach społecznościowych pojawiały się wezwania do zorganizowania demonstracji, nawiązujących do ruchu „żółtych kamizelek” z lat 2018-19. Apele te narastały na fali niedawnych wystąpień licealistów i demonstracje prezentowano jako połączenie postulatów różnych grup. 

źr. wPolityce.pl za PAP/X

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.